Gdy Fede Valverde wyjeżdżał wraz z resztą zespołu na Superpuchar Hiszpanii do Arabii Saudyjskiej, to miał z tego kraju same dobre wspomnienia. Pamiętne zatrzymanie Álvaro Moraty w końcówce meczu z Atlético Madryt w 2020 roku i bramka z Barceloną w 2022 roku były ważnymi momentami w jego karierze. Tym samym tegoroczny superpucharowy turniej miał być idealny ku temu, aby Sokół ponownie zaczął szybować wysoko, przypominając wersję z pierwszej części sezonu.
Jeszcze nie tak dawno urugwajski pomocnik był bowiem kluczowym i niekwestionowanym elementem w układance Carlo Ancelottiego, który przed startem sezonu założył się ze swoim podopiecznym o to, aby ten dobił do granicy dziesięciu bramek. 2 listopada Valverde zanotował swoje ósme trafienie po rozegraniu 18 spotkań i wszystko było na najlepszej drodze ku temu, aby bardzo szybko odpowiedzieć na wyzwanie rzucone przez trenera. Wówczas jednak doszło do niespodziewanego zacięcia. Bez ani jednej bramki w siedmiu kolejnych meczach w koszulce Królewskich i w trzech spotkaniach na mundialu, a co najbardziej niepokojące, wyraźny spadek formy i tym samym niewielki wpływ na grę całego zespołu. Superpuchar Hiszpanii nie był tutaj żadną odskocznią.
I chociaż półfinał z Valencią mógł zwiastować pewne zalążki powrotu Urugwajczyka, który był bliski pokonania bramkarza rywala strzałem z dystansu, to kolejny mecz z Barceloną był kolejnym krokiem wstecz. W finałowym starciu Ancelotti przesunął Valverde do ofensywnego tridente, aby tam mógł wzmocnić pressing na Katalończykach i pomóc Daniemu Carvajalowi w pojedynkach z Gavim i Alejandro Balde. Ostatecznie okazało się, że urugwajski zawodnik ponownie nie miał swojego dnia i nie był znaczącym wsparciem dla zespołu.
„Zabrakło nam odpowiedniego nastawienia, chęci… Gdy chcesz być mistrzem, to musisz wyjść na 100% i myślę, że dzisiaj tego nam zabrakło. Zagraliśmy na 90% czy 80%, a w finale z takim rywalem nie możesz tego robić. Musimy stawić temu czoła i pójść naprzód”, tłumaczył po przegranym finale Valverde, który jest świadomy tego, na co on sam i cały zespół powinni zwrócić uwagę. Oczywiście Urugwajczyk wciąż pozostaje ważnym zawodnikiem dla Ancelottiego – czy to w roli członka ofensywnego tridente, czy jednego z pomocników w środku pola.
Dzisiaj Real Madryt podchodzi do kluczowego meczu, jeśli chodzi o odzyskanie odpowiednich odczuć i kontynuację przygody w Copa del Rey. Aby powrót na właściwe tory był możliwy, Królewscy muszą móc liczyć na najlepszą wersję Valverde. Los Blancos latają wyżej mając na pokładzie Halcóna, a nie Pajarito.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się