W sporcie są rzeczy, które trudno wytłumaczyć. I tym tkwi duża część uroku. Są nieliczni piłkarze, koszykarze czy inni herosi, którzy sprawiają, że łapiemy się za głowy, gdy wydarzenia mają więcej wspólnego z emocjami niż logiką. Mecz Luki Dončicia w American Airlines Center wpisuje się w tę kategorię. Bliżej temu niewyjaśnionych ram niż analitycznych wytłumaczeń.
Dallas Mavericks wygrali po dogrywce z New York Knicks 126:121, a były koszykarz Realu Madryt zakończył spotkanie z 60 punktami, 21 zbiórkami i 10 asystami. W nocy cały świat NBA musiał podnosić szczęki z podłogi i oddawał hołd Dončiciowi, który swoim występem przypomniał o czasach Wilta Chamberlaina czy Michaela Jordana.
Na 26 sekund przed końcem spotkania Dallas przegrywali dziewięcioma punktami i wydawało się, że będzie to jedna z tych nocy, gdy będziemy mogli napisać o bardzo dobrym występie Słoweńca, ale porażce jego zespołu. Dončić uznał jednak, że nie tym razem i wziął sprawy w swoje ręce. Na ułamki sekund przed końcem stanął na linii rzutów osobistych, umyślnie nie trafił ostatniego z nich, zebrał piłkę i dobitką doprowadził do dogrywki, a po jej zakończeniu mógł pochwalić się serią rekordów.
60 PTS
— NBA (@NBA) December 28, 2022
21 REB
10 AST
Luka Doncic is the first player EVER in NBA history to record 60+ PTS, 20+ REB, and 10+ AST in a game.
Historic. pic.twitter.com/ik8MdBYbFR
Honorowy Socio Realu Madryt ustanowił swój rekord w liczbie zdobytych punktów (60), ale też rekord Mavs i American Airlines Center, ponieważ nikt nie zdobył tu wcześniej aż tylu punktów. Został też pierwszym koszykarzem w historii NBA, który zaliczył triple-double z co najmniej 60 punktami, 20 zbiórkami i 10 asystami. Po spotkaniu stwierdził tylko: „Jestem zmęczony jak cholera. Potrzebuję regeneracyjnego piwa”.
Gratulacje, Luka!
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się