„To zawodnik, którego bierzemy pod uwagę w kontekście przyszłości. Jeśli będzie sobie dobrze radził, to może wrócić” – tak Carlo Ancelotti opisywał ogólny zamysł klubu na Miguela Gutiérreza przed październikowym meczem z Gironą. Tamto spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem, a boczny defensor gości pokazał się z bardzo dobrej strony na stadionie, na którym któregoś dnia chciałby móc grać dużo częściej. Ostatniego lata Miguel opuścił Valdebebas i postawił właśnie na Gironę i perspektywy czasu wydaje się, że decyzja ta była właściwa.
Po domknięciu transferu wynoszącego 4 miliony euro Real Madryt zachował sobie 50% praw do swojego wychowanka, który udowadnia, że w ekspresowym wręcz tempie zaadaptował się do poziomu Primera División. 21-letni Hiszpan odpowiedział na zaufanie Míchela, który był wielkim zwolennikiem jego przenosin do Girony, wyróżniając się solidnością i regularnością. Na ten moment po rozegraniu 14 kolejek ligowych ma na koncie 11 występów w pierwszym składzie i pod względem zgromadzonych minut jest na czwartym miejscu spośród wszystkich zawodników zespołu (dokładnie 1093 minuty).
Jakby tego było mało, mimo gry na boku defensywy jest wraz z Aleixem Garcíą najlepszym asystentem zespołu (trzy ostatnie podania), a ogólnie w całej La Lidze jest u boku Alejandro Balde liderem w tej klasyfikacji pośród wszystkich obrońców. Miguel wypada również bardzo dobrze na tle Ferlanda Mendy'ego i Davida Alaby, czyli swoich potencjalnych rywali o miejsce na lewej obronie w Realu Madryt. Canterano notuje więcej wejść (1,28 na mecz do 1,21 Francuza i 0,58 Austriaka) i odbiorów (5,62 do odpowiednio 4,72 i 4,70), a pod względem wybić zdecydowanie wyprzedza Mendy'ego (1,58 do 0,81 – najlepszym pod tym względem jest jednak Alaba z wynikiem 1,62).
Pozostali „Miguele” Realu Madryt
Transfer młodego talentu do innego klubu Primera División z jednoczesnym zachowaniem do niego 50% praw jest strategią, która w ostatnich latach na dobre zadomowiła się na Santiago Bernabéu. Samo wypożyczenie wydaje się zbyt ryzykownym ruchem (o czym najlepiej przekonał się Takefusa Kubo w Villarrealu), dlatego właśnie ostatnie operacje z Miguelem czy właśnie Kubo (transfer do Realu Sociedad za 6 milionów euro) przybrały nieco inny kształt. Na podobne ruchy zdecydowano się wobec Frana Garcíi (Rayo Vallecano), Víctora Chusta (Cádiz), Javiego Sáncheza (Real Valladolid) czy Jorge de Frutosa i Daniego Gómeza (obaj w Levante). Taka strategia pozwala albo odzyskać dobrze się spisującego poza klubem wychowanka, albo zarobić na nim w przypadku kolejnego transferu.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się