– Podczas testów dziwnie było mi z herbem Realu Madryt na piersi. Od dziecka byłem za Barceloną. W Tegueste, miejscowości, w której się wychowywałem, prawie wszyscy sympatyzowali z Realem. Ja i kilka innych osób stanowiliśmy wyjątki. Kibicowanie Blaugranie odziedziczyłem po ojcu i dziadku.
– Czy gdybym wtedy został przyjęty, grałbym dalej dla Realu Madryt? Myślę, że tak. Moją ambicją było przebicie się do zawodowej piłki i bardzo trudno byłoby odrzucić mi ofertę wielkiego klubu, który zapisał się w historii tego sportu.
– Tamten pociąg już odjechał, a dwa lata później dostałem szansę w klubie moich marzeń. To drużyna, której kibicuje moja rodzina i w której grał mój pierwszy wielki idol, Andrés Iniesta.