– Polecimy do Sewilli z 13 zawodnikami. Nie ma Williamsa-Gossa ani Abalde. Zabraknie też Alocéna i Randolpha, którzy leczą długoterminowe kontuzje. Z pozostałych 13 zdecydujemy w Sewilli, kto zagra. Wszyscy zawodnicy, którzy wracali z reprezentacji, w ostatnich dniach dobrze trenowali. Lecimy z 13 graczami i chciałbym, żeby wszyscy mogli mieć swój udział w pewnym momencie. Celem jest utrzymanie określonego stylu, który charakteryzował Real Madryt w ostatnich latach. Nie będzie problemu z adaptacją zawodników, którzy dołączyli w ostatnim momencie.
– Superpuchar to bardzo atrakcyjny turniej dla widza i dla uczestniczących drużyn. Będą rywalizować najlepsze zespoły poprzedniego sezonu oraz gospodarze. Pierwszy tytuł jest w grze, tytuł, który daje spokój, jeśli go wygrasz. Jest jeszcze bardzo wcześnie, ale to motywuje. Pierwsza pozycja w terminarzu.
– Następca Laso? Czuję się dobrze i mam ochotę na podjęcie tego wyzwania. Znam klub, w którym jestem i od dłuższego czasu znam wymagania Realu Madryt. Zaczynałem tutaj w szkółce, mając 21 lat. Później asystowałem Scariolo, Lamasowi i Imbrodzie, niech spoczywa w pokoju. Następnie przez osiem lat byłem z Pablo, pracując ramię w ramię naprawdę dobrze. Bardzo mi się podobało. Teraz go nie ma i trzeba patrzeć przed siebie. Muszę przyjąć wielką odpowiedzialność w klubie, który aspiruje do wygrania wszystkiego. Czuję się dobrze, jestem pełny nadziei i mam wielką ochotę, żeby zmierzyć się z nowym etapem życia trenera, który nigdy nie wiadomo, co przyniesie. Z pewnością odczucia są słodko-gorzkie, ponieważ Pablo nie jest z nami. On jest osobą, którą podziwiam i szanuję. Jest trenerskim fenomenem. Okoliczności są, jakie są, ale teraz trzeba patrzeć przed siebie.
– Możliwy Klasyk w finale? Skupiamy się na tym, co mamy przed sobą, czyli na półfinale. Betis jest bardzo groźny, będzie miał wsparcie swoich kibiców, jest bardzo dobrze trenowany, ma jasne pomysły i świetnych, utalentowanych zawodników, takich jak Shannon Evans, Bertāns, Kurucs czy Johnson…
– Jak od wewnątrz wyglądała zmiana trenera? Jeśli chodzi o lato, to byliśmy bardzo podbudowani zdobyciem mistrzostwa. Liga zakończyła się w naprawdę piękny sposób. To, co wydarzyło się z Pablo, było niespodzianką, nie spodziewaliśmy się tego. Kiedy to się wydarzyło i klub podjął decyzję, że nie chce podejmować żadnego ryzyka wobec zdrowia Pablo i chce postawić na mnie, oczywiście musiałem to przemyśleć. Jednak jestem w tym klubie od 21 lat. Jako profesjonalista pracowałem przez 13 lat w roli asystenta i nie mogłem odmówić Realowi Madryt. To był proces. Chociaż odczucia były słodko-gorzkie po odejściu naszego kolegi i przyjaciela, trzeba było podjąć decyzję i ją podjąłem. Musimy patrzeć przed siebie i dalej pracować.
– Mamy bardzo utalentowaną drużynę, znakomitych zawodników i chcę widzieć, że biegają po parkiecie, demonstrują swój talent, ale bez tracenia z oczu najważniejszego, czyli pracy zespołowej. Drużyny to nie tylko zawodnicy, trzeba osiągnąć dobrą chemię, żeby wszystkie składniki się ze sobą połączyły. Musimy osiągnąć sytuację, w której wszyscy pracują dla wspólnego dobra. Każdy zawodnik powinien być w stanie wnieść coś od siebie i dać to innym, potrzeba nam jedności w defensywie. To jest klucz do rozegrania dobrego sezonu. Musimy być w stanie pracować razem i oddać do dyspozycji zespołu cały nasz talent.
– W Realu Madryt trzeba umieć radzić sobie z presją, która zawsze się pojawia. W pewnych sytuacjach nie można dramatyzować i trzeba zachować cierpliwość, mimo że zawsze chcesz wygrywać i robić wszystko dobrze. Czasem trzeba się też trochę oderwać i nie wpadać w szaleństwo ze względu na wszystko, co cię otacza.
– Z Pablo utrzymuję bardzo dobre relacje i dalej będziemy je utrzymywać, bez wątpienia. Rozmawialiśmy i są to rozmowy osobiste, o których nie będę tutaj mówić, ponieważ pozostają na poziomie prywatnym. Podziwiam Pablo jako osobę i jako trenera.
– Co ja mogę wnieść do zespołu? Nie sądzę, że to ja powinienem o tym mówić. Czas pokaże, czy coś wniosłem, czy nic nie wniosłem, czy wszystko zniszczyłem. Jestem pewny, że zrobimy coś dobrego.
– Będziemy rywalizować w bardzo, bardzo silnej lidze, z wieloma kandydatami, nie tylko Realem Madryt i Barceloną. Są też Valencia, Joventut, Tenerife, Baskonia, Manresa… Te wszystkie drużyny możemy traktować jako kandydatów do miejsca w czołówce, ale z pewnością pojawią się też inne. Będziemy bardzo uważni. Zawsze wszyscy chcą pokonać Real Madryt, to jest dodatkowa motywacja dla rywali. Nasi zawodnicy wiedzą, jak z tym żyć.
– Klucz do Superpucharu? Wyjść na parkiet z gotowością do pracy, walki i skupianiu się tylko na następnej akcji. Mecze są bardzo długie i trzeba się w nich napracować. Zdobycie czterech ostatnich Superpucharów było fantastyczne, ale teraz mamy przed sobą kolejny turniej.
– Campazzo? Tu nie chodzi o to, żeby mam nadzieję, czy nie. Dysponuję kadrą ze znakomitymi zawodnikami. Facundo Campazzo w tym momencie nie jest naszym graczem i nie wiem, czy w najbliższej lub w dalszej przyszłości nim będzie. Doskonale znamy Facu i wiemy, co może zaoferować. Jest wyjątkowym zawodnikiem, ale w tej chwili nie jest graczem Realu Madryt i nie zagra w Superpucharze. Teraz skupiam się na Betisie i tylko to jest w mojej głowie.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się