Wyjście z sytuacji nie wydaje się łatwe. Tak naprawdę na ten moment nikt w zdecydowany sposób nie ruszył po Asensio. W dwóch pierwszych meczach sezonu Ancelotti postanowił nie korzystać z jego usług, nawet pomimo faktu, że Włoch w starciu z Almeríą zastosował spore rotacje. Marco nie pojawił się na boisku ani na minutę, choć kontuzjowany był Rodrygo. Carletto w obu przypadkach wolał postawić na Fede Valverde.
Kiedy drużyna potrzebowała zmian, trener również zignorował Balearczyka. W Helsinkach Rodrygo wszedł za Modricia, a Valverde wrócił do środka. Ceballos zastąpił natomiast Viniego. Hazard, Asensio i Mariano nie dostali ani minuty. W minioną niedzielę Carletto chciał uniknąć maksymalnego natężenia wysiłku już na starcie sezonu i dlatego dokonał kilku znaczących zmian w wyjściowym składzie. Lucas zajął miejsce Carvajala, Rüdiger odciążył Militão, Nacho dał odpocząć Alabie, Tchouaméni pojawił się za Casemiro, a Camavinga za Modricia. Z ławki na murawie zameldowali się Hazard czy Ceballos. Wśród nieużytków pozostali Mariano, Odriozola, Vallejo i po raz kolejny właśnie Asensio.
Choć mowa o trzecim najlepszym strzelcu zespołu w zeszłym sezonie, pod względem minut Marco był dopiero 14. najczęściej używanym graczem w kadrze. Eksplozja Rodrygo, Valverde czy Camavingi pod koniec poprzedniego sezonu oraz nadzieje związane z Hazardem, Ceballosem czy Tchouaménim sprawiają, że Ancelotti w gruncie rzeczy nie czuje głębokiej potrzeby korzystania z Asensio ani na prawym skrzydle, ani bliżej środka. Tym bardziej nie jest on przewidziany do roli zmiennika Benzemy.
Przedłużenie kontraktu z zawodnikiem wydaje się w zasadzie wykluczone. W poprzednim sezonie doszło do kilku niezbyt zobowiązujących rozmów, jednak wizje piłkarza i klubu znacznie od siebie odbiegały. Osoba Jorge Mendesa nie była w stanie jak dotąd wpłynąć na osiągnięcie choćby zalążka porozumienia. Inna sprawa, że działacze Królewscy w ostatnich latach unikali interesów z Portugalczykiem, jak tylko mogli.
Zero minut w dwóch pierwszych meczach to jasny sygnał od sztabu szkoleniowego i działaczy. Nawet jeśli szkoleniowiec nigdy nie dawał do zrozumienia, że ma ograniczone zaufanie do Asensio, to jednak głównym założeniem wszystkich jest pozbycie się zawodnika przed 31 sierpnia. – Do końca okienka jeszcze sporo czasu. Trzeba jednak mieć na uwadze to, co Marco dał nam w zeszłym sezonie. Będzie dla nas ważny tak długo, jak długo pozostanie graczem Królewskich – powiedział Carlo po zakończeniu potyczki z Almeríą. Hiszpan potrzebuje jednak minut już teraz, jeśli wciąż marzy o powołaniu na odbywające się za cztery miesiące mistrzostwa świata. Niewykluczone, że ewentualne odejście Asensio może też poruszyć ostatnią kostkę domina i doprowadzić do transferu jeszcze jakiegoś atakującego.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się