Czas Luki Jovicia w Realu Madryt dobiega końca. Napastnik nigdy nie potwierdził tego, że warto było wydać na niego 60 milionów euro. Tyle Królewscy zapłacili za niego trzy lata temu, dopóki nie stał się zbędnym balastem zarówno pod względem sportowym, jak i ekonomicznym. Największe zainteresowanie 24-latkiem przejawiała Fiorentina, jednak ustalone warunki transferu nie są standardowe. Jović przejdzie do Violi za darmo, ale dzięki niższemu o 25% podatku we Włoszech będzie w stanie opłacać jego wynagrodzenie.
Czy taki ruch może jakkolwiek opłacać się Realowi? W tej chwili wszystko wskazuje na to, że z rachunku zysków i strat na najbliższe trzy sezony zniknie łącznie 30 milionów euro, jakie trzeba było płacić Joviciowi (około 10 milionów euro brutto). Możliwe, że Królewscy zarobią na nim coś jeszcze, ale to zależałoby od tego, czy jakiś klub zapłaciłby za transfer Fiorentinie. Madrytczycy zachowają bowiem odpowiedni procent od jego przyszłej sprzedaży.
Ostatecznie ważniejsze od spraw ekonomicznych było to, by Serb opuścił Real, nawet jeśli do klubu nie wpłynęłaby żadna kwota. Oszczędzanie wzięło górę nad szukaniem innych wyjść. Klub miał z nim duży problem. Jego występy nigdy nie były do końca satysfakcjonujące, a po trzech latach od transferu nie było na niego żadnego pomysłu i planu pod względem sportowym. Działacze musieli więc zmierzyć się z problemem, próbując znaleźć najdelikatniejsze rozwiązanie.
Odejście Jovicia nie jest na pewno idealnym rozwiązaniem pod względem finansowym, ale i tak jest sporym odciążeniem dla budżetu klubu. Intepretacja takiego działania jest bardzo prosta: Real nie chciał utrzymywać gracza, w którego nie wierzył i któremu nadal trzeba było płacić duże pieniądze. Pieniądze z kolejnej sprzedaży były ostatecznie jedyną możliwością. Futbol idzie właśnie w takim kierunku, a zawodnicy niespełniający oczekiwań w wielkich zespołach muszą odchodzić w taki sposób, często przez zbyt wysoką pensję, na którą kluby ze średniej półki nie mogą sobie pozwolić.
Jak informuje MARCA, Królewscy wiedzą, że obecność w kadrze zawodników, na których już się nie liczy, mąci atmosferę w zesple i nikomu nie pomaga. Jović opuszcza drużynę, ale już ma zastępstwo. Swoją szansę w pierwszej drużynie ma otrzymać Juanmi Latasa, któremu Carlo Ancelotti chce zaufać. Trener ma w odwodzie jeszcze także Borję Mayorala i Mariano, ale odejście Jovicia na pewno nie będzie ostatnim…
Komentarze (116)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się