Przed rozpoczęciem drugiego półfinałowego spotkania z Baskonią na parkiecie WiZink Center doszło do ważnego wydarzenia. Pojawił się na nim Jaycee Carroll z rodziną. Amerykanin przyleciał do Madrytu, żeby pożegnać się w madrycką publicznością i kolegami z zespołu. Jaycee oficjalnie w żadnym momencie nie ogłosił zakończenia kariery. Królewscy liczyli nawet na jego grę w tym sezonie i długo trzymali dla niego miejsce w składzie. Ostatecznie jednak zawodnik z tego nie skorzystał.
„Chciałem wrócić, żeby podziękować wam wszystkim i Realowi Madryt za danie mi szansy na spełnienie moich marzeń. To była dekada, której nawet nie potrafiłbym sobie wyobrazić. Dziękuję klubowi i prezesowi. Miałem szczęście, że byłem tutaj z wieloma moimi kolegami. Dziękuję Laso za przygotowywanie akcji pod rzut za trzy punkty, środkowym za ich zasłony, a najlepszym rozgrywającym na świecie za ich asysty. Chcę podziękować mojej rodzinie, ponieważ bez nich nie mógłbym tutaj być przez tyle lat. Bardzo dziękuję z całego serca. Jestem nieskończenie wdzięczny. Bardzo was kocham”, powiedział Jaycee na środku parkietu, a jego słowa spotkały się z wielką owacją.
Przez 10 sezonów w Realu Madryt Jaycee Carroll zdobył 20 tytułów: 2 Euroligi, 1 Puchar Interkontynentalny, 5 mistrzostw Hiszpanii, 6 Pucharów Króla i 6 Superpucharów Hiszpanii. Stał się trzecim zawodnikiem w historii (najlepszym obcokrajowcem) pod względem liczby występów w koszulce Królewskich. Wyprzedzają go tylko Felipe Reyes i Sergio Llull. Trafił do Madrytu od sezonu 2011/12 i był kluczowym graczem w złotym okresie koszykarskiej sekcji.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się