Gareth i Eden mieli być wraz z Benzemą wielkimi gwiazdami zespołu. Ancelotti na początku korzystał z ich usług w pierwszym składzie. Obaj z różnych powodów szybko wypadli jednak z wyjściowej jedenastki, a przed wieczornymi derbami możemy się zastanawiać jedynie, czy któregokolwiek z nich w ogóle ujrzymy na murawie. Dwa miejsca w przedniej formacji należą niekwestionowanie do Benzemy i Viniego, o prawe skrzydło nieustannie walczą z kolei Asensio i Rodrygo. Walijczyk i Belg spotkanie rozpoczną niewątpliwie na ławce. Tylko jakaś niespodzianka olbrzymich rozmiarów mogłaby sprawić, że będzie inaczej.
Przypadki Bale'a i Hazarda nieco się od siebie różnią. Łączy ich w zasadzie jedynie to, że obaj są w teorii wielkimi gwiazdami o galaktycznych zarobkach oraz mają częste problemy ze zdrowiem. Eden rozegrał w tym sezonie 424 minuty, z czego jedynie dziewięć w ostatnich trzech meczach. Jego wkład w dobrą passę zespołu jest więc praktycznie zerowy. 30-latek miał udział tylko przy jednym trafieniu: w pierwszej kolejce przeciwko Deportivo Alavés popisał się asystą do Benzemy.
W kolejnym spotkaniu, z Levante, swojego jedynego gola w tym sezonie strzelił Bale. Potem z dnia na dzień w zasadzie zniknął. Kontuzja odniesiona w meczu z Celtą wykluczyła go z gry dla Królewskich, ale nie dla reprezentacji. Po dojściu do zdrowia Brytyjczyk natychmiast doznał kolejnego urazu. Po raz ostatni widzieliśmy go w białej koszulce 105 dni temu. Na murawie w klubowych barwach spędził łącznie 200 minut. Jego obecność na liście powołanych nie powinna w żaden sposób zmienić planów Ancelottiego. Do dzisiejszych derbów Bale i Hazard podchodzą na paluszkach. Nikogo to zresztą nie dziwi, mając na uwadze ich postawę w ostatnich latach.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się