Czas na kolejny etap maratonu, jaki muszą pokonać koszykarze. W środę Królewscy pokonali Monaco, a dzisiaj w madryckiej hali pojawi się Panathinaikos. Znów to podopieczni Pabla Laso wystąpią w roli zdecydowanych faworytów. W starciu z drużyną z Księstwa udało się oszczędzać poszczególnych zawodników. Jedynie Yabusele był na parkiecie ponad 29 minut. Pozostali albo nie przekroczyli 20 minut, albo zrobili to w niewielkim stopniu. To zasługa wysokiego prowadzenia w pierwszej połowie meczu.
Siły zawodników mogą być kluczowe przy obecnym terminarzu. Panathinaikos w środę przegrał z Baskonią i tam o oszczędzaniu nie mogło być mowy. Papapetrou czy Macon spędzili na parkiecie ponad pół godziny. Grecy rozpoczęli rywalizację w Eurolidze gorzej niż Real Madryt. Poza porażką z Baskami ulegli również Monaco. Pokonali za to Fenerbahçe. W dzisiejszym pojedynku Panathinaikos będzie musiał popracować nad zbiórkami, bo właśnie w tym aspekcie wyraźnie przegrali z Baskonią, a przecież w Realu Madryt są Tavares, Poirier czy Yabusele.
Królewscy muszą wykorzystać przewagę własnego parkietu. Z Monaco czy Efesem się udało, więc przedłużenie dobrej passy jest celem na dzisiaj. Oczywiście dalej Laso powinien patrzeć na zdrowie i siły zawodników. Ostatniego meczu nie ukończył Hanga. Na szczęście Węgrowi nie stało się nic poważnego, ale jego występ stoi pod znakiem zapytania. Mecz z Panathinaikosem nie jest końcem maratonu. W niedzielę Królewskich czeka trudny wyjazd na starcie z Breogánem.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się