Don Antonio bardzo lubi zresztą wypowiadać się publicznie na temat swojego wnuka. – Media zawsze do mnie dzwonią, by się czegoś dowiedzieć. Będę szczery: wolałbym, żeby Pedro pozostał jeszcze przez rok w Lizbonie. Taktyka drużyny sprzyja jego rozwojowi. Zainteresowanie Realu? Nigdy! Wolę, by został w Sportingu! Faceci są facetami, kobiety są kobietami, a ja jestem kibicem Barcelony – wyznał wprost.
Krewny zawodnika zaznaczył też, że zrozumie, jeśli Pedro trafi do Madrytu, ale nigdy nie będzie kibicował Królewskim. – Nie żywię wobec Realu żadnej sympatii. Jeśli Pedro tam trafi, dziadek będzie mu towarzyszył, ale nie zmieni to mojego nastawienia względem tego klubu. W stolicy liczy się dla mnie tylko Atlético. Simeone ma mentalność, która mi się podoba. On ma oba jaja! Grają i biegają jak nigdy. Tam Pedro by się sprawdził. Oczywiście, że kochałem Barcelonę Xaviego, Iniesty i Messiego, ale tam nie ma już tej boiskowej inteligencji. Mój wnuk zaś nie pozostanie do końca życia w Sportingu. Jeśli ktoś się po niego zgłosi, chciałbym, by było to Atleti – stwierdził.
Dla pana Antonio w grę nie wchodzi też transfer do największych rywali Sportingu w Portugalii. – Myślę, że Pedro nigdy nie zagrałby w Porto lub Benfice. To byłaby zdrada. Kiedy wyruszył do Portugalii, nie miał pojęcia ani o klubie, ani o mieście. Dziś jednak wie wszystko. Wtedy po prostu chodziło o to, by jak najszybciej odejść z Realu Valladolid. Na szczęście z ofertą przyszedł Sporting.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się