Guti pozostaje bezrobotny jako trener od czerwca 2020 roku. Na wczorajszej gali La Ligi w strefie mieszanej zapytano go, czy wyobraża sobie, że zadzwoni teraz do niego Barcelona, gdzie mocno spekuluje się o nieuchronnym zwolnieniu Ronalda Koemana.
– Czy wyobrażam sobie telefony z Barcelony? Cóż, dlaczego nie... [dziennikarz dopytuje czy na pewno] Cóż, człowiek chce trenować i chce pokazać ludziom, że poza byciem piłkarzem ma też smykałkę do bycia dobrym trenerem – stwierdził Hiszpan.
Wypowiedź oczywiście obiegła wszystkie media, a kibice Realu Madryt zaczęli oceniać nastawienie jednej z legend swojego klubu. Sam Guti sprostował swoje nastawienie w rozmowie z radiem SER.
– Dobrze wiecie, co myślę, ale zawsze o to pytacie i już sam nie wiedziałem, co powiedzieć... Więc odpowiedziałem tak, żeby przynajmniej o mnie pomyśleli. Ale oczywiście, że nie. Jako madridista nigdy nie przeszedłbym do Barcelony i zawsze mówię, że cieszę się, gdy przegrywają. Poza tym oni mają tam taki bałagan, że jak miałbym w to wejść… – stwierdził z uśmiechem 44-latek.
– Powrót na ławkę? Jest trudno przez koronawirusa, ale także liczbę trenerów. Marzę o telefonie i szansie na to, by ludzie zobaczyli we mnie znowu trenera. Szukam pracy i szukam dobrego projektu, w którym zarządzający będą mieć taką samą ekscytację na zrobienie dobrych rzeczy co ja.
– Real Madryt musi poprawić pewne rzeczy, szczególnie w starciach z mocniejszymi rywalami, z którymi nie tylko nie strzela tak wielu goli, ale nie tworzy też wielu okazji. Te spotkania naznaczą jego sezon i myślę, że w tych starciach zobaczymy, czy drużyna faktycznie może wzbudzać takie nadzieje, jakie wzbudziła na początku sezonu i czy może walczyć o tytuły – dodał Guti.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się