Menu
/ as.com

Tebas: Real może kupić Mbappé i Hålanda razem

Foto: Tebas: Real może kupić Mbappé i Hålanda razem
Fot. Getty Images

Javier Tebas wziął udział w pierwszym dniu Tygodnia Integralności Sportowej organizowanego przez SIGA. Dziennik AS przekazał najważniejsze wypowiedzi prezesa La Ligi z jego wystąpienia.

– Konflikty w futbolu? Czasami zaplanowanie czegoś wspólnie jest niemożliwe. Walki, jakie się toczą, jak Superliga czy Finansowe Fair Play i PSG, to po prostu inne modele futbolu. One są niekompatybilne z tym naszym i to jest niepodważalne. My wierzymy w zasługi sportowe i wspólne zarządzanie wszystkich klubów, a nie tylko tych wielkich. Nie mogę usiąść, by to negocjować. Tu wygramy albo my, albo wygrają oni. Tracimy jednak dużo czasu na wewnętrzne wojenki, gdy ci chcący zniszczyć futbol zajmują coraz lepsze pozycje.

– Superliga? 21 kwietnia doszło do ruchu, który tworzono od wielu lat. Wielkie kluby zyskiwały teren w sprawie, o której wiedziało wielu z nas. Superliga nie jest projektem rozgrywek, które upadły, ale szerszym założeniem ideologicznym. Opiera się na tym, że władzę w futbolu powinni mieć wielcy i oni powinni decydować, jak organizuje się mecze. Na razie kluby Superligi wygrywały bitewki z UEFA. Nie zapominajmy, że w 2019 roku UEFA i Europejskie Stowarzyszenie Klubów proponowało nową Ligę Mistrzów na wzór Superligi. Miała być w połowie zamknięta. Wiadomo było, że dojdzie do ruchu. Różnica teraz była taka, że Florentino Pérez został twarzą projektu i mianował siebie prezesem. Wcześniej kierował tym zza kulis.

– Sprawa sądowa Superligi z UEFA? Nie wierzę w oskarżenie, że UEFA to monopol. Są inne monopole w futbolu, ale akurat nie tutaj. Poza tym angielskie kluby nie są już w Unii Europejskiej, więc nie ma dla nich znaczenia, co powie Strasburg. Oni nie wejdą do Superligi przez wiele następnych lat. Będzie trudno, by pozostał ten model, jaki jest broniony przez trzy zatopione kluby. Florentino Pérez jednak nigdy nie przegrywa, nigdy nie przyznaje się do porażki. Będzie walczyć dalej. Mnie jednak nie martwią ani te trzy kluby, ani Trybunał Unii Europejskiej. Mnie martwią FIFA i UEFA.

– FIFA? W dokumentach dotyczących Superligi pojawia się Infantino. Nie był temu przeciwny. Jeśli przeanalizujecie jego wypowiedzi, przyznaje, że spotykał się z ludźmi od Superligi. Nigdy temu nie zaprzeczył. To groźny czas w temacie FIFA. W tym wszystkim chodzi o pieniądze ze zmiany rozgrywek. To jest dopiero ruina.

– Przyszłość lig krajowych? Ligi europejskiej pod względem przychodów sezonowych generują 7 razy więcej niż UEFA i 20 razy więcej niż FIFA. Ich pomysły zagrażają wielu miejscom pracy. To coś strasznego. Ustawianie mundialu co każde 2 lata, a nie wiem, do czego ma to prowadzić, sprawi, że wiele osób straci pracę. Jak to ktoś powiedział, bardziej boję się milczenia moich przyjaciół niż krzyku wroga.

– Inflacja na rynku? Tu trzeba uważać, bo masz dobrą i złą inflację. Real Madryt przy naszej kontroli finansowej nie otrzymuje żadnych dotacji ani zawyżonych umów sponsorskich. Oni finansują wszystko z własnych środków. To coś legalnego. W wielu przypadkach ekip z Premier nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa o ich przychodach biznesowych. Mogę jedynie stwierdzić, że trzeba więcej pracować, by zarabiać więcej i móc z nimi rywalizować. Jednak do futbolu weszły kluby-państwa z przychodami, które doprowadziły do błędnej inflacji. PSG wydaje 500 milionów euro na pensje, od wybuchu pandemii zanotowało straty w wysokości 400 milionów euro, a wartość praw telewizyjnych we Francji spadła o 50%. Nie da się tak prowadzić klubu.

– Real Madryt i jego plany transferowe? Oni sprzedali piłkarzy za 200 milionów euro. Mają takie środki w kasie, że mogą kupić Mbappé i Hålanda razem. Real nie stracił też w tym okresie pieniędzy. Do tego sprzedawał inne aktywa. Nie da się za to zrozumieć tego innego przypadku, gdy ktoś notuje 400-milionową stratę, wydaje 500 milionów euro na pensje i może sobie pozwolić na odrzucenie takiej oferty za Mbappé. We Francji zawodzi kontrolaa finansowa i poluzowano ją, by zaszkodzić europejskiemu rynkowi. System UEFA też jest błędny. Idziemy w odwrotnym kierunku od tego poprawnego. Trzeba przyciągać inwestorów, ale nie z nielimitowanymi inwestycjami i ciągłymi stratami. W żadnym innym sektorze nie byłoby na to pozwolenia. Oni jednak wolą wygrać Ligę Mistrzów i stracić przy tym miliard euro. W ten sposób zadowolisz fanów, ale zniszczysz futbol. To coś niebezpiecznego.

– Przyszłość? Myślę, że niektóre kluby już zabierają głos. Trzeba postawić kolejne kroki. Nie wystarczą listy do Infantino czy Čeferina. Trzeba działać. Nie wierzę też w Sportowy Sąd Arbitrażowy. Musimy zmienić cały system sprawiedliwości sportowej. Powiedziałem to już na zebraniu Komitetu Wykonawczego UEFA. Sportowy Sąd Arbitrażowy uniewinnił PSG i City po karach dla tych klubów od UEFA.

– Temat sprawiedliwości sportowej? To kluczowa sprawa. Sportowy Sąd Arbitrażowy nie jest niezależny. 80% jego budżetu pochodzi z UEFA i FIFA. Nie ma tam niezależnego doboru sędziów. Tylko szóstka sędziów przejmuje większość spraw piłkarskich. W ostatnich latach w 93% przypadków sąd przyznawał rację FIFA.

– Prowizje agentów? Jeśli chcesz coś zmienić, musisz mieć do tego wolę. Ja mam wątpliwości, czy to tu istnieje. FIFA miała stworzyć nowe przepisy dla agentów i pośredników, ale poniosła porażkę. Ja uważam, że wszystkie kluby powinny mieć obowiązek informować z imienia i nazwiska, komu wypłacano jaką kwotę. To jest wymagane przy każdej innej transakcji biznesowej i tu powinno być tak samo. Kiedy to wyjdzie na światło dzienne, nie będą już tyle zarabiać. W naszym finansowym fair play w Hiszpanii prowizje dla agentów doliczane są do pensji piłkarzy.

– Sytuacja Barcelony? Jest w tym temacie wiele populizmu. Najważniejszy nie jest ich dług, ale zdolność do jego spłaty. Oni zarabiają miliard euro rocznie. Mają więc ratio 1:1 długu do przychodów. To lepszy wynik od 70% ekip w Europie. Lepszy od PSG i wielu zespołów z Premier League. Uważamy, że twarde zasady finansowe La Ligi pomagają Barcelonie. Przychody spadły przez koronawirusa, ale nie jest z Barceloną źle. Wiele klubów jest w gorszej sytuacji, ale mówi się o Barcelonie z powodu naszej kontroli finansowej.

– CVC? Jeśli 39 klubów popiera projekt, to jest on dobry dla futbolu. Biznesmeni z najwyższego poziomu to popierają. Przeciwko jest Athletic, który idzie dalej sam i ci z Superligi, którym to szkodzi. To fundusz inwestycyjny tu ryzykuje przez kolejnych 50 lat. Nie jesteśmy wcale w ruinie. Oby CVC zarobiło jak najwięcej, bo pozostałe 90% będzie dla klubów.

– Federacja? Federacja pozostaje w cieniu Florentino. Jeśli podarowalibyśmy im 100 milionów euro, odrzuciliby to. To temat kulturowy. Oni nie zgadzają się z nami w niczym. Poziom działaczy w futbolu musi się poprawić, bo dotyczy to tysięcy miejsc pracy. Najgorsze byłoby zlikwidowanie tych miejsc pracy i rodziny bez środków do życia. Musimy lepiej rozumieć, co dzieje się wokół nas. Wielu działaczy nie jest przygotowanych do pracy w piłce, ale chodzi też o ogólne zasady.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!