– Jestem Agustín Caro, socio numer 6006. Vinícius mnie wyściskał!
– Co mu powiedziałem? Że go kocham! Chłop strzelił gola, więc mówię mu, że go kocham. Możesz sobie wyobrazić, co czułem... Od razu wszyscy się do nas zbiegli. Naprawdę, coś imponującego. Niesamowita rzecz!
– Co czułem, gdy do mnie biegł? Siedziałem w trzecim rzędzie i patrzę, że leci do mnie. Co mam zrobić... No wyściskam go! Trzymałem go, żeby nie upadł. Był cały mokry, ale to był najlepszy prezent z okazji 50-lecia bycia socio.
– Czy mi coś powiedział? Nic! Chłopak miał tę swoją minę, ale nie mógł nic powiedzieć, bo zaraz wszyscy się zbiegli. Ja ledwo mogłem oddychać. Wszyscy się na nas rzucili.
– Jak pachniał? Dobrze, pachniał ładnie. Bosko. Perfekcyjny chłopak. Edu, był spocony, ale pachniał wspaniale. Obiecuję ci, że to było niesamowite. Coś pięknego. Prawie pociekła mi łza ze wzruszenia. Od razu wszyscy zaczęli do mnie dzwonić.
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się