– Cristiano, Ramos, Iker... Oni wszyscy walczyli o to, abym nie odchodził, ale ciężko jest z malutkim [Florentino Pérez – przyp. red.], który rządzi Realem Madryt. Stało się to, co się stało, ale zawsze będę im wdzięczny za to, że mnie wspierali. Malutki... W sprawach biznesowych to fenomen. Sprzedaje zawodników za takie pieniądze, których moim zdaniem nie są warci. On potrafi wyciągnąć za nich fortunę. Ot tak sprzedaje i sprowadza nowych.
– Mourinho to fenomen. On jest szalony. Wobec mnie zawsze zachowywał się bardzo dobrze. W szatni potrafił kłócić się z każdym, miał gdzieś, kogo akurat miał przed sobą. Raz powiedział Cristiano, że w ogóle nie biega, że wszyscy dookoła muszą biegać za niego. To nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Mam z nim związaną jedną anegdotę. Pamiętam, że miałem wtedy cztery żółte kartki na koncie i powiedział mi: „Jeśli w najbliższym meczu dostaniesz piątą kartkę, to masz ode mnie cztery dni wolnego”. Wyszedłem na boisko, ściąłem rywala prawie na czerwoną i dał mi te obiecane dni. Spędziłem ten czas z żoną.
– Mbappé? Florentino odłożył kilka grubych plików, aby przeprowadzić wielki transfer. Rusza ze wszystkim po Kyliana. Nie wiem, czy klub pozwoli mu odejść, czy zostanie i odejdzie za rok za darmo, czy przedłuży kontrakt... [wywiad przeprowadzony był przed zakończeniem okienka transferowego – przyp. red.]
– Mój najlepszy mecz na szczeblu klubowym? Jeśli mam wskazać tylko ten jeden, to byłby to finał Ligi Mistrzów z Atlético Madryt.
– Współpraca z Van Gaalem w Manchesterze United? Wygraliśmy 3:0. Zdobyłem bramkę i zanotowałem asystę. Na drugi dzień na treningu zawołał mnie do siebie i pokazał mi nagranie z moimi niecelnymi podaniami z tego meczu. Powiedziałem mu: „To tylko trzy podania. O co ci chodzi? Jeśli nie chcesz mnie wystawiać, to nie wystawiaj”. I tak zaczęły się nasze problemy. Grałem naprawdę dobrze, a on nagle zaczął mnie odstawiać. Na początku to miał być tylko odpoczynek, ale później ławka, ławka i tak się skończyło. Mówiono mi, że on nie lubi, gdy to piłkarz jest przed nim. Gdy tam przychodziłem, to codziennie mówiło się głównie o mnie. Zdobywałem bramki, byłem tylko ja, ja, ja... Myślę, że to go bardzo zabolało.