Patrząc na to, co działo się w meczach z Glasgow i Milanem (nie liczą się zamknięte sparingi z Fuenlabradą i Rayo w Valdebebas, bo nikt ich nie widział), można stwierdzić, że Carlo Ancelotti ma jeszcze nad czym pracować, bo gra Realu Madryt nie różniła się niczym szczególnym względem poprzedniego sezonu. A liga zaczyna się w sobotę. Zapnijcie pasy.
Z drugiej strony prawdą jest, że kadra praktycznie nie została wzmocniona. To wciąż ci sami zawodnicy, tyle że rok starsi, co również jest niepokojące. Na podstawie tylko tych dwóch spotkań nie ma też co siać paniki, ponieważ brakuje wielu ważnych zawodników, jak Benzema, Hazard, Kroos, Valverde, Mendy i Asensio, którzy będą grać w pierwszym składzie. No, może nie wszyscy.
Co ciekawe, najlepsi w drużynie byli ci nowi, Alaba i Bale, jeśli można tak nazwać Walijczyka. Austriak uchronił zespół przed stratą bramki tuż po rozpoczęciu meczu, a Walijczyk wywalczył rzut karny po typowym dla siebie rajdzie, choć w środku, a nie na skrzydle. Później go zmarnował. Nie ma zagrożenia, że zrobi to w lidze, ponieważ wtedy będzie już Benzema. Po odejściu Sergio Ramosa pichichi Realu Madryt nie odda karnych nikomu. Normalne.
Krótko mówiąc, Ancelotti musi ciężko pracować nad tworzeniem sytuacji. Przez 90 minut Real Madryt praktycznie nie stworzył dogodnych okazji. To nie do przyjęcia.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się