Wczoraj stadionowi, na którym Castilla rozgrywa swoje mecze, oficjalnie nadano imię Alfredo Di Stefano. Z tej okazji rozegrano towarzyski mecz – Real Madryt zmierzył się z klubem, który pokonał równe 50 lat temu, zdobywając pierwszy swój i pierwszy w ogóle Puchar Mistrzów. Mowa oczywiście o Stade Reims. Trzeba przyznać, że Królewscy, do niedawna nazywani galaktycznymi, postarali się i oddali należyty hołd Alfredo, rozstrzeliwując drugoligowych gości z Francji. Była to też okazja, by ten jeszcze jeden, przedostatni raz, obejrzeć w białej koszulce innego genialnego zawodnika, któremu w obecnych czasach nie dorównuje absolutnie nikt – ten piłkarski magik to oczywiście Zinedine Zidane.
Zwykle towarzyski mecz zaczynają składy przynajmniej trochę rezerwowe, ale tym razem grano dla di Stefano i Lopez Caro wystawił od początku najmocniejszą jedenastkę! Zapowiadał się wspaniały mecz i taki też był. O dziwo drugoligowcy z Reims zaczęli bardzo agresywnie i to oni stworzyli pierwsi zagrożenie pod bramką Ikera. Jednak już w 14. minucie po główce Sergio Ramosa kibice Realu Madryt mogli się cieszyć z pierwszej bramki. Nie długo, bo cztery minuty później było już 1:1. Po błędzie Ramosa, Casillasa pokonał Feret. Ale już po następnych kilkudziesięciu sekundach, Cassano ładnym strzałem przypomniał, że jest klasowym napastnikiem i było 2:1. Włoch dołożył jeszcze jedno trafienie, pokonał bramkarza gości głową, po centrze Beckhama. W pierwszej połowie działo się jeszcze wiele, ale więcej bramek nie padło. Kibice w przerwie kolejny raz żegnali Zidane’a i głośno domagali się powołania Gutiego na Mistrzostwa, natomiast rezerwowi zawodnicy Realu Madryt rozpoczęli rozgrzewkę.
I na drugą część towarzyskiej potyczki wyszedł całkiem inny zespół Królewskich. Zmniennicy bardzo chcieli udowodnić, że nie są gorsi i... szybko to udowodnili. Już dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy Diogo zacentrował, a Jurado z woleja strzelił bramkę. Jednak najpiekniejsżą bramkę meczu strzelił Soldado w 59. minucie. Popisał się cudownym wolejem, po dośrodkowaniu Cicinho. Bramka godna Di Stefano! Później snajper Castilli i Realu Madryt dołożył jeszcze jedno trafienie, po kontrze i mecz zakończył się wynikiem 6:1.
Królewscy oddali hołd godny Alfredo Di Stefano, nawet wziąwszy pod uwagę to, że rywal gra obecnie tylko w drugiej lidze. Miejmy nadzieję, że w następnym sezonie podobne mecze w wykonaniu Realu Madryt, będziemy mogli oglądać w La Liga. Cała drużyna spisała się znakomicie, a Cassano i Soldado kolejny raz bramkami upomnieli się o miejsce w składzie - może już pora by niektórzy piłkarze stali się historią, jak Di Stefano i Zidane, a na ataku grała właśnie ta dwójka?
1 – Stade Reims: Weber (Olivier 39´); Giraudon (Commingees 60´), Delmonte (Leonard 46´), Jeannel (Ongoly 71´), Balde; Ielsch (Farsante 60´), Feret (Ribas 71´), Bonnal, Didot; Baleguhe (Lunbald 46´), Nzigou (Boulanger 60´). Gole: (Bramki z drugiej połowy dostępne, dzięki Maylo oczywiście :)
1-0, min. 14: Ramos
1-1, min. 18: Feret
2-1, min. 19: Cassano
3-1, min. 27: Cassano
4-1, min. 47: Jurado
5-1, min. 59: Soldado
6-1, min. 73: Soldado Sędzia: Esquinas Torres (Ortiz Blanco 77´).
Stadion: Estadio Alfredo Di Stéfano, widzów 5.000.
Komentarze (95)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się