Na tegoroczne Mistrzostwa Europy udało się ośmiu zawodników Realu Madryt i każdy z nich zdołał wydostać się z fazy grupowej turnieju. Bale, Alaba, Modrić, Varane, Benzema, Kroos, Courtois i Hazard w komplecie stawili się w 1/8 finału, ale tylko dwaj Belgowie zdołali awansować dalej. Przygoda z EURO dobiegła jednak koniec i dla nich, bowiem Włosi odprawili wczoraj z kwitkiem Czerwone Diabły.
Kibice Realu Madryt raczej nie przywykli do sytuacji, w której piłkarze ich klubu niemal do końca nie biją się o zwycięstwo na dużych turniejach, a tym bardziej wtedy, gdy krok od walki o złoty medal jest Hiszpania. I tam próżno jednak szukać graczy Królewskich. W półfinałach zameldowali się także wspomniani Włosi, a dziś o awans walczą Anglicy, Ukraińcy, Czesi i Duńczycy, ale w kadrze tych reprezentacji także nie ma zawodników Los Blancos.
To sytuacja, która rzadko kiedy zdarza się na mistrzostwach świata lub mistrzostwach Europy. W XXI wieku piłkarze Realu Madryt zaznaczali swoją obecność w półfinałach lub finałach na każdym dużym turnieju, podobnie było też na Mundialu w 1998 roku, gdy o złoto walczyli Christian Karembeu i Roberto Carlos, a o 3. miejsce rywalizowali ze sobą Davor Šuker i Clarence Seedorf.
By doszukać się turnieju, w którym na etapie półfinałów nie było już zawodników najlepszego klubu w historii, trzeba cofnąć się do Mistrzostw Europy w 1996 roku, który rozgrywane były w Anglii. Wówczas w 1/2 finału Francuzi grali z Czechami, a Niemcy z gospodarzami. Wtedy w Realu występowali głównie Hiszpanie i w kadrze zespołu nie było żadnego zawodnika z Francji, Czech, Niemiec czy Anglii. Dopiero po zakończeniu turnieju do Madrytu trafił Bodo Illgner, ale bramkarz nie brał już udziału w EURO 1996, ponieważ reprezentacyjną karierę zakończył dwa lata wcześniej.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się