Real Madryt musi podjąć decyzję w sprawie swoich canteranos, a jednym z najbardziej skomplikowanych przypadków jest Miguel Gutiérrez. Lewy obrońca jest tym, którego klub wybrał jako zastępcę dla Marcelo i końcówka sezonu potwierdziła, że była to dobra decyzja. Jednak po zakończeniu, kroki, które miały doprowadzić Miguelito do pierwszej drużyny, zwolniły. Jego awans nie jest już tak pewny.
Klub kontaktował się już canterano, ale nie może zapewnić jednego z 25 miejsc w pierwszym zespole. Jest kilka powodów, które to uniemożliwiają. Marcelo nie zamierza odchodzić z Realu, bo został mu rok kontraktu. Brazylijczyk jest szczęśliwy w domu w Madrycie, ale u Zidane'a był zmiennikiem, ponieważ miał przed sobą Mendy'ego i zjadającego go Miguela. Wicekapitan zarabia aż 8 milionów euro netto, co jest potężnym ciosem dla budżetu.
Real chciałby zaś utrzymać status quo z Miguelem Gutiérrezem. Królewskim zależałoby na tym, aby piłkarz jak najdłużej przebywał w Castilli i pobierał aktualną pensję. Jeśli trafi do pierwszej drużyny, jego wynagrodzenie będzie musiało być znacznie wyższe. Los Blancos nie stać na trzech lewych obrońców na wysokich kontraktach. Należy pamiętać, że Real ma obecnie 21 graczy w pierwszym zespole, ale wracają Bale, Jović, Ødegaard, Ceballos, Brahim czy Vallejo. Nie ma miejsca dla wszystkich.
Przed nami jednak jeszcze wiele tygodni, prawie miesiąc do startu pretemporady, która zwiastuje zmiany. Na to, co stanie się z Gutiérrezem, spogląda wiele oczu. Już teraz zainteresowanych nim jest 14 klubów, które byłyby go gotowe kupić lub wypożyczyć. Miguel ma jednak kontrakt do 2024 roku i klauzulę w wysokości 40 milionów euro. Real jest z niego bardzo zadowolony, ale przy tak dużym zainteresowaniu dalsza gra w Segunda B wydaje się być hamulcem w rozwoju, który przybliża go do gry na najwyższym poziomie.
W podobnej sytuacji znajduje się Antonio Blanco, który również mógłby wskoczyć do pierwszego zespołu, ale jego przyszłość także uzależniona jest od wielu czynników. W jego przypadku wszystko zmienić może choćby powrót Daniego Ceballosa. I też w jego przypadku należy poczekać jeszcze na rozwój wydarzeń.
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się