– Gdy byłem dzieckiem, to moją drużyną był Real Madryt. Dorastałem oglądając Di Stéfano, Puskása, Kopę, Santamaríę, Gento. Bardzo mi imponowali. Lubiłem Real Madryt, a wraz z biegiem lat było mi dane się z nimi zmierzyć.
– Uwielbiam, gdy stadion jest w centrum miasta. To część życia mieszkańców. Futbol jest w sercu miasta. Taki jest Real Madryt i takie jest Santiago Bernabéu.
– Podczas mojej trenerskiej kariery dwukrotnie dochodziło do sytuacji, w której prawie przeszedłem do Realu Madryt. Niewielu może to powiedzieć. W tamtym czasie byłem jednak zaangażowany w projekt budowy nowego stadionu, który powstawał w miejsce Highbury. Wszystko trzeba było sfinansować. Sami za to płaciliśmy, nikt nam nie pomagał. Płaciliśmy za to wszystko na boisku, sprzedając droższych i kupując tańszych piłkarzy. Dlatego nie przeszedłem do Realu Madryt, chciałem dokończyć ten projekt.
– Wartości, jakie kreujesz w klubie są ważniejsze od tego, czy wygrasz, czy przegrasz dany mecz. Są trzy aspekty, na podstawie których jesteś zapamiętywany jako trener: styl gry twojego zespołu, jak pomagasz swoim zawodnikom i jak pomagasz swojemu klubowi rozwijać się jako struktura, jako marka. W tym momencie trenerzy angażują się tylko w dwa pierwsze aspekty.
– Odrzucałem jedne z najlepszych drużyn w Europie i dzisiaj jestem z tego dumny. Wykazałem się zaangażowaniem, lojalnością i udowodniłem, że można zostać do końca danego projektu. Nie szukałem natychmiastowej chwały, ruszyłem po coś głębszego. W życiu powinieneś robić to, co uważasz za słuszne. Taki mam charakter. Nie wiem, czy dokonywałem dobrych wyborów, ale robiłem to, co chciałem.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się