W 8 spotkaniach Ligi Mistrzów na korzyść Realu Madryt podyktowano tyle samo rzutów karnych co w 27 meczach La Ligi: dwa. Wskazanie na „wapno” przez Holendra Danny'ego Makkelie we wczorajszym starciu z Atalantą była drugą „jedenastką” Los Blancos w bieżącej edycji Champions League.
Pierwszy rzut karny Królewscy „dostali” na Stadio Giuseppe Meazza w spotkaniu z Interem w fazie grupowej. Wówczas faulowany w „szesnastce” był Nacho Fernández, a pod nieobecność Sergio Ramosa piłkę na jedenastym metrze ustawił Eden Hazard, który zdobył bramkę na 1:0. Wczoraj na Estadio Alfredo Di Stéfano odpowiedzialność za wykonanie rzutu karnego wziął na siebie wracający po kontuzji kapitan, który pewnie pokonał Marco Sportiello.
Ramos strzelał również dwa rzuty karne, które Realowi Madryt odgwizdano w La Lidze, choć na krajowym podwórku Los Blancos rozegrali 19 spotkań więcej niż w Europie. Okazja do wykonania pierwszej „jedenastki” przyszła dość szybko, bo już w 2. kolejce w meczu z Betisem na Villamarín. Drugi i – jak do tej pory – ostatni rzut karny podyktowany na korzyść Królewskich w La Lidze miał miejsce w Klasyku na Camp Nou. Oba rzuty karne kapitan zamienił na bramki.
Real Madryt do spółki z Cádizem, Huescą, Elche i Osasuną, to drużyny, które dostały najmniej rzutów karnych w całej Primera División. W Europie tylko pięć drużyn dostało mniej karnych: Girondins Bordeaux, Burnley, Genoa, Rennes i Arminia. Warto zaznaczyć, że przeciwko ekipie Zidane’a podyktowano aż siedem „jedenastek”, tyle samo co Osasunie i o jedną mniej od Betisu i Granady, którzy są najczęściej karani za przewinienia w „szesnastce”.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się