Kiedy zdajesz sobie sprawę, że 9 września skończy 36 lat, to od razu wypełnia cię uczucie nostalgii. Następnie zaczynasz się spieszyć. Tak bardzo chciałbyś, aby Modrić nigdy się nie skończył, więc zaczynasz się spieszyć, by ponownie móc go oglądać, degustować się nim, delektować każdą kroplą, tak jakby to było wyśmienite wino.
Każdy z jego recitali, które z wielkim splendorem prezentuje kibicom w bieżącym sezonie, to jedne z tych, które może zaprezentować tylko pewna grupa wybranych. Spieszysz się, ponieważ nie wiesz, jak długo będzie w stanie utrzymać ten poziom doskonałości. Jednocześnie jesteś jednak świadomy, że oglądasz jedne z ostatnich recitali tego niepowtarzalnego piłkarza, który znajduje się u schyłku swojej kariery.
Niemniej, po zakończeniu wczorajszego spotkania sam Luka starał się nam przekazać, że jest zupełnie inaczej, przypominając, że „nie można patrzeć na wiek, ale na to, co zawodnik robi na boisku. Nie trzeba patrzeć w paszport, ja czuję się, jakbym miał 27 lat. Mam głód i chęci na grę na najwyższym poziomie”. Prawdopodobnie ma rację i będziemy świadkami kolejnej długowieczności piłkarza, co ostatnio zdarza się często. Oby tak było ze względu na dobro chorwackiego geniusza, Realu Madryt i wszystkich kibiców. Jednak na wszelki wypadek cieszcie się w pełni, tak jakby to był ostatni dzień tej wersji imperialnego, wyśmienitego Modricia, który porusza się po boisku z piłką, jakby dyrygował londyńskiej filharmonii.
Cieszcie się Modriciem na wybitnym poziomie, który łącząc się z Kroosem i Benzemą gra coś zupełnie innego.
Cieszcie się Modriciem zaangażowanym, by wciąż dawać dni chwały Realowi Madryt, w którym niewielu jest na jego poziomie.
Cieszcie się Modriciem, bo drugiego takiego już nie będzie.
Komentarze (50)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się