Już od dłuższego czasu futbol przestał być dla Isco priorytetem. Zawodnik, który był sztandarem reprezentacji Hiszpanii Lopeteguiego, nie cieszy się z uprawiania swojego zawodu i z każdym dniem wysila się coraz mniej, by to ukryć. We wtorek był bohaterem kolejnej żałosnej sceny, kiedy Zidane wysłał go na rozgrzewkę w meczu z Getafe. Być może nie podobało mu się, że musi się rozgrzewać w ulewie, która nadeszła nad Valdebebas, lub był to sposób na wyrażenie swojej frustracji, że nie wyszedł w pierwszym składzie nawet przy dziewięciu nieobecnych zawodnikach. Fakty są takie, że minutę i dwadzieścia sekund zajęło mu poprawianie koka, kuca, czy co on tam robi z włosami, podczas gdy trener od przygotowania fizycznego, Gregory Dupont, czekał na niego w tej ulewie, starając się nie tracić cierpliwości. Jeśli to ujęcia telewizji El Golazo nie były prowokacją, to bardzo ją przypominały.
Zbliżający się do 29. urodzin Isco pogubił się i to jest problem dla Zidane’a, który, starając się zarządzać tak krótką i nierówną kadrą, praktycznie nie może liczyć na piłkarza o niezaprzeczalnym talencie. Ale to przede wszystkim problem dla Realu Madryt. Przy sześciu milionach pensji, kolejnym roku kontraktu i złym wizerunku, który usilnie stara się w ostatnim czasie zaprezentować… Co może z nim zrobić klub? Martwiące jest to, że w podobnej sytuacji znajdują się Marcelo, który w wieku 31 lat również nie liczy się na przyszły sezon, i przede wszystkim Gareth Bale, upadła gwiazda, która w wieku 31 lat 30 czerwca dołączy do kadry Los Blancos po tym, jak Mourinho zmęczył się jego dziwactwami i słabą postawą. Ostatni rok kontraktów tego trio, które jeszcze nie tak dawno przyczyniało się do wielkich sukcesów klubu, jest dla Realu Madryt wydatkiem rzędu 65-70 milionów euro. To zdecydowanie za dużo, biorąc pod uwagę ich wkład.
Dlatego tego lata działaczom Los Blancos trudno będzie znaleźć inne rozwiązanie, niż pozwolić odejść całej trójce za darmo, by w ten sposób w całości lub przynajmniej po części uwolnić się z ich pensji i, jeśli szczęście dopisze, wziąć coś od nowych klubów w formie zmiennych, o ile zostaną spełnione, jak w przypadku Jamesa i Evertonu. Sytuacja wygląda tak, że w letnim okienku niełatwo będzie znaleźć kluby, które chętnie zapłacą za trzech piłkarzy, którzy od dłuższego czasu są u schyłku swoich karier. Kolejna czwórka zawodników, którzy nie są uwzględniani w planach na przyszłość, to Odriozola, Vallejo, Mariano i (lub) Jović, ale oni są młodzi i jeszcze można na nich zarobić. Ponadto, przyszłość Militão, Nacho i Ceballosa stoi pod znakiem zapytania i będzie zależała od tego, kto przyjdzie. W każdym razie, by zbliżyć się do 90 milionów, jakie zarobiono latem ubiegłego roku dzięki ośmiu transferom, trzeba będzie sprzedać zawodnika z pierwszego składu (Varane'a) lub obiecującego (Viníciusa). Tylko w ten sposób będzie można uzbierać na Mbappé.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się