Real Madryt umocnił się na pozycji lidera Ligi Endesa. Królewscy wygrali zaległe spotkanie z Andorrą na wyjeździe. Nie był to najlepszy występ podopiecznych Pabla Laso, ale wynik jest korzystny. Złą wiadomością jest natomiast kontuzja mięśniowa Rudy’ego. Na razie nie wiadomo, jak długo Hiszpan będzie musiał pauzować. Najlepszym zawodnikiem Blancos na parkiecie w Andorze był Abalde, który uzbierał aż 24 punkty. Tradycyjnie swoje zrobił Tavares, ale problem pojawiał się, gdy środkowego nie było na boisku.
Królewscy dobrze rozpoczęli mecz właśnie za sprawą Abalde. Hiszpan prezentował się rewelacyjnie, trafiając wszystkie rzuty za dwa i trzy punkty. Spudłował tylko jeden rzut osobisty i łącznie zapisał na koncie 15 punktów. Andorra prezentowała się znacznie gorzej pod względem skuteczności, ale dominowała pod tablicami. Zaliczyła wiele zbiórek ofensywnych, co w trakcie całego spotkania pozwalało jej utrzymywać się w grze. Blancos w tym aspekcie wyglądali blado, ale pierwszą kwartę wygrali 23:17.
Druga kwarta to był pokaz niemocy z obu stron w ofensywie. Długimi fragmentami żadna piłka nie wpadała do kosza. Real Madryt potrzebował aż 4,5 minuty na zdobycie pierwszych punktów w tej części. Słaba gra zbiegła się z kontuzją Rudy’ego, który nie był w stanie kontynuować gry. W połowie meczu wynik dalej był korzystny dla madrytczyków (32:37).
Po zmianie stron Real Madryt próbował uciec gospodarzom, ale nie był w stanie tego zrobić. Znów zawodziła skuteczność. Królewscy trafili zaledwie 2 razy na 10 prób rzutów za trzy punkty. Andorra również nie błyszczała w ofensywie, jednak krok po kroku zbliżała się do podopiecznych Pabla Laso. W pewnym momencie różnica wynosiła już tylko jeden punkt, ale ostatecznie po 30 minutach Real Madryt prowadził 51:47.
W decydującej kwarcie Andorra doprowadziła do remisu, lecz Real Madryt natychmiast odpowiedział serią 10:0. Wydawało się, że to już rozstrzyga spotkanie, ale tak nie było. Królewscy wręcz wykładali na tacy rywalom okazje do łatwych punktów, a w kluczowym momencie nie wytrzymał nawet Pablo Laso, łapiąc bezsensowny faul techniczny. Jeszcze w ostatnich sekundach Blancos przytrafiła się łatwa strata, ale na szczęście Paulí spudłował bardzo ważny rzut za trzy punkty. Ostatecznie Królewscy zdołali wygrać czwartą kwartę i cały mecz.
69 – MoraBanc Andorra (17+15+15+22): Sy (6), Hannah (13), Pálsson (5), Parachouski (4), Senglin (4), Paulí (2), Olumuyiwa (13), Llovet (4), Gielo (10), Colom (0), Jelínek (8).
75 – Real Madryt (23+14+14+24): Causeur (12), Abalde (24), Alocén (0), Garuba (2), Tavares (4), Rudy (0), Laprovíttola (4), Reyes (0), Carroll (10), Thompkins (14), Taylor (5).
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się