W Barcelonie ruszył wyścig o fotel prezesa, a razem z nim różne deklaracje i obietnice. Jedni wywieszają bannery w Madrycie, inni rozdają pizze, a kolejni zapowiadają wielkie transferowe ruchy. Emili Rousaud dopiero co zapowiedział, że María Minguella, który miałby zostać wiceprezesem ds. sportowych, dogadał się z Mino Raiolą w sprawie Erlinga Brauta Hålanda, ale znany agent zdążył już sprowadzić go na ziemię i zdementować te informacje.
„To fake news! Nie rozmawiałem z choćby jednym kandydatem na prezesa Barcelony – ani o Hålandzie, ani o żadnym innym piłkarzu – i nie zamierzam tego robić. Jeśli w styczniu będzie nowy prezes, może do mnie zadzwonić”, powiedział krótko i dosadnie Raiola w rozmowie z niemieckim SPORT1.
Hans-Joachim Watzke zapewniał ostatnio, że kontrakt Hålanda z Borussią Dortmund wygasa dopiero w 2024 roku, a Niemcy chcieliby, aby został w ich drużynie jak najdłużej. Oczywiście Norweg pozostaje łakomym kąskiem na rynku transferowym, a wciąż wiele mówi się o tym, że latem ruszą po niego Królewscy lub zrobią to w 2022 roku, by zaprezentować napastnika już na nowym Santiago Bernabéu.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się