Po trzech miesiącach od momentu przyjścia po euforii związanej z wypożyczeniem Bale'a do swojego byłego klubu nie ma już śladu. Miłe słowa, zaangażowanie i nadzieja, które miał odzyskać atakujący po powrocie do Londynu, są już przeszłością. W Anglii jasno mówi się o kompletnym rozczarowaniu. Wpływ Garetha na grę zespołu jest w zasadzie zerowy. Dość wymowny jest fakt, że z Walijczykiem na boisku Koguty zdobyły zaledwie jednego ligowego gola.
Do momentu, gdy ekipie szkoło, nikt nie zwracał uwagi na niewielki wkład Bale'a w wyniki. Teraz jednak, kiedy Suprs zdobyli jedynie pięć punktów w pięciu ostatnich ligowych potyczkach, zaczyna się szukanie winnych. Jak zwykle jako pierwsze pada oczywiście nazwisko Mourinho, który nieustannie przebywa drogę od bohatera do zera i z powrotem. Gareth natomiast jest nie tyle winiony, ile budzi poczucie rozczarowania.
Niezależnie od tego, jak bardzo portugalski szkoleniowiec chciał 31-latka u siebie, w praktyce rozegrał on jedynie 161 minut na 900 możliwych w Premier League. W Lidze Europy, gdzie rywale są niższej kategorii, wystąpił we wszystkich potyczkach, ale na listę strzelców wpisał się jedynie raz. W zeszłą środę pokonał także bramkarza Stoke w Pucharze Ligi. Ogólne odczucia są jednak bardzo negatywne. Na ten moment wydaje się praktycznie niemożliwe, by Tottenham starał się o pozostanie piłkarza po sezonie.
Komentarze (74)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się