– Jasno wiedziałem, że muszę odejść z Realu Madryt. Gdy pojawiła się oferta Atleti, nie miałem wątpliwości. Teraz sprawy idą bardzo, bardzo dobrze i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Gdy piłkarz dostaje minuty, rozwija się, staje się lepszym zawodnikiem i to właśnie dzieje się teraz ze mną.
– Gra w ataku? Gdybyś powiedział mi to rok temu, odpowiedziałbym, że zwariowałeś. Całe życie byłem środkowym pomocnikiem, do tego defensywnym. Trener wskazywał mi na to od dawna i powiedział nawet, że któregoś dnia wystawi mnie z przodu, bo uważa, że mogę tam dać coś drużynie. I cóż, pojawił się mecz na Anfield, a potem po kwarantannie też grałem w ataku i wszystko szło świetnie.
– Mecz na Anfield to był najbardziej magiczny wieczór w mojej karierze. To był mój najlepszy mecz z powodu wszystkiego, co oznaczał: wygranie z Liverpoolem na ich stadionie, awans w starciu z mistrzem Europy... Razem przy pracy i walce drużyny odnieśliśmy sukces.
– Dodatkowe treningi? 5-6 lat temu zacząłem pracować nad sprawnością fizyczną, by wzmocnić słabości, jakie posiadałem. To podstawa, która dała mi bardzo dużo przez te lata. Psychologiczny aspekt? Rok temu zacząłem pracę nad strefą mentalną z grupą Regenera i jestem zachwycony. Mocno się poprawiłem w tym względzie, ale ciągle mogę być jeszcze lepszy.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się