REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.12.21, godz. 23:20, Rafał Gomuła / RealMadryt.pl

Taktycznie: Real Madryt – San Lorenzo

Fot. Getty Images

1.Składy
Carlo Ancelotti na finał w Marrakeszu wystawił najsilniejszą jedenastkę. Do składu wrócił kontuzjowany James Rodríguez, co sprawiło, że na pozycję wciąż kontuzjowanego Luki Modricia wrócił Isco. Przed meczem pojawiały się obawy o zdrowie Sergio Ramosa, który odniósł uraz w półfinałowym meczu z Cruz Azul. Hiszpan w sobotę wystąpił jednak od pierwszej minuty.


2. Zagęszczenie stref obronnych San Lorenzo
Trener Edgardo Bauza w finałowym spotkaniu skoncentrował się na grze obronnej i do aktywnej obrony na własnej połowie zachęcił niemal wszystkich swoich podopiecznych – jedynie Urugwajczyk Martín Cauteruccio pozostawał na szpicy, krążąc wokół stoperów Realu Madryt. San Lorenzo najczęściej w obronie formowało ustawienie na kształt 4-1-4-1, przechodzące w płaskie 4-5-1. Ofensywnie usposobieni pomocnicy, Kalinski i Ortigoza, w pierwszej fazie budowania ataku pozycyjnego przez Królewskich (czyli gdy przy futbolówce byli Sergio Ramos lub Pepe) agresywnie naciskali na Jamesa i Isco, starając nie pozwolić im się odwrócić z piłką przy nodze. Z biegiem czasu, środkowi pomocnicy Blancos cofali się na własną połowę, by uzyskać swobodę pozycyjną i mieć szansę na zagranie prostopadłych piłek między pomocników rywala w przestrzeń przed obrońcami do Ronaldo, Benzemy lub Bale’a.

Piłkarze San Lorenzo starali się zachowywać małe odległości między w sobą w grze obronnej. Pomagała temu wysoko postawiona linia obrony, dzięki czemu obrońcy byli w stałym kontakcie z najbardziej wysuniętymi zawodnikami Realu Madryt. Kalinski i Ortigoza w początkowej części akcji naciskali na środkowych pomocników rywala, w dalszej przesuwali się w kierunku własnych stoperów, by zachować jak najmniejsze odległości między formacjami.


Ważną rolę spełniał Juan Ignacio Mercier, grający w sobotę jako defensywny pomocnik tuż przed środkowymi obrońcami San Lorenzo. Przechwytywał piłki, które mijały pierwsze zasieki obronne Argentyńczyków i przedostawały się w centralne strefy boiska. Gdy zaś Real Madryt próbował przedostać się bocznymi sektorami, zawężał grę, starając się zamknąć zawodników Królewskich w tamtym sektorze.

3. Forsowanie skrzydeł
Carlo Ancelotti słusznie przed meczem nakazał swoim podopiecznym skoncentrowanie swoich ataków na skrzydłach. Przewidział duże zagęszczenie piłkarzy rywala w szeregach obronnych, dlatego zamiast pchać się dobrze obstawionym środkiem, starał się szukać przestrzeni na bokach. By móc to osiągnąć zawodnicy Blancos musieli „związać” piłkarzy San Lorenzo w środku boiska, aby w ten sposób otworzyć wolne korytarze po bokach boiska. Innymi słowy, wciągnąć rywala do wewnątrz, by zagrać na zewnątrz.

Real Madryt ściągał rywala w środku poprzez skumulowanie dużej liczby swoich zawodników w centralnych strefach boiska. Zarówno Cristiano Ronaldo, jak i Gareth Bale szukali futbolówki w okolicach środkowych pomocników rywala, otwierając tym samym przestrzeń dla bocznych obrońców przy liniach bocznych. Podobnie Kroos, który grał wyżej na boisku niż zazwyczaj oraz James, który gdy tylko otrzymywał piłkę próbował wykonywać ruch krzyżowy (z lewej do prawej), by ściągnąć jak największą liczbę zawodników San Lorenzo w środku boiska.

Zamysł był taki: wymieńmy kilka podań w środku boiska, zwracając uwagę jak największej liczby zawodników rywala, następnie przenieśmy piłkę na skrzydło, by na koniec znów wrócić do środka i stamtąd wykończyć akcję. Udało się to podopiecznym Ancelottiego połowicznie, na przeszkodzie stała bardzo duża liczba fauli i niesportowych zachowań rywala, które nie pozwalały na płynne budowanie akcji i stwarzanie wielu sytuacji podbramkowych.

Warto zwrócić uwagę również na grę Isco w tym spotkaniu. Hiszpan grał bardzo blisko Daniego Carvajala, często obiegając go. Gdy prawy defensor Realu Madryt podchodził na wysokość pola karnego San Lorenzo, Isco przesuwał się pod pole karne, by móc zamknąć możliwość kontrataków rywala przez tamten sektor. Podopieczni Bauzy w momencie podania Realu za linię pomocy cofali się głęboko na swoją połowę, dzięki czemu zarówno Isco, jak i Kroos mogli podejść wyżej i zamknąć przeciwnika w swoistej klatce. Upchnięci głęboko na swojej połowie zawodnicy rywala nie byli w stanie wyprowadzać skutecznych kontrataków (duża odległość od bramki Casillasa), a Real mógł swobodnie utrzymywać się przy piłce (środkowi pomocnicy mieli dużo swobody).


Świetny przykładem zamykania na swojej połowie rywala jest powyższe zdjęcie. Zaznaczony w kółku Toni Kroos pozycjonował się w sobotę bardzo wysoko na boisku. Był stale pod grą, a gdy Realowi Madryt nie udało się przeforsować skrzydłem, Królewscy nie musieli wycofywać piłki do obrońców, by znów od początku budować atak pozycyjny – wystarczył krótkie zagranie do wszędobylskiego Niemca. Dawał płynność w wymianie piłki między zawodnikami Blancos.

Tworzy się pytanie – czy nie było to zbyt ryzykowne posunięcie Ancelottiego, by z tyłu pozostawiać osamotnionych stoperów? Otóż nie. Gdy pewna drużyna broni się przed atakiem pozycyjnym rywala, zawsze zostawia określoną liczbę tzw. zawodników odłączonych, czyli tych, którzy są zaangażowani w wyprowadzanie kontrataków. Zazwyczaj jest ich dwóch. W tym meczu był to jedynie stojący na szpicy Cauteruccio. A zasadą jest, by mieć z tyłu zawsze jednego zawodnika więcej niż przeciwnik. Stąd Ancelotti mógł odciążyć Kroosa z zadań defensywnych.

Podsumowanie
Real Madryt był zdecydowanie lepszą drużyną w finałowym meczu Klubowych Mistrzostw Świata i zasłużenie wygrał. Zwycięzcą okazał się też Carlo Ancelotti, którzy po raz pierwszy od dłuższego czasu dokonał znaczących zmian w taktyce Królewskich i w większości okazały się one skuteczne. W pamięci pozostanie oczywiście brutalny styl, w jakim San Lorenzo uległo Realowi, a który Blancos będą odczuwali jeszcze przez kilka dni. Real Madryt natomiast zdobył kolejne trofeum do kolekcji i tym miłym akcentem kończy niezwykle udany 2014 rok.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Klubowe Mistrzostwa Świata 2014

Komentarze

2014.12.22, godz. 10:36, Peluquero
Jak tak sobie porównać ile goli strzeliliśmy po rzutach rożnych w tym roku, to można sobie uświadomić skok jakościowy, a te strzały najczęściej ratowały nas w trudnych meczach, finałach i półfinałach, ale i w ten sposób napoczęliśmy też Cornelle. Jeszcze gdyby zaczęły wchodzić bramki z wolnych, szczególnie po stronie Bale'a byłoby cudnie.
2014.12.21, godz. 23:42, dzumandzi98
W fifie nigdy nie da rady ustawic tak Realu zeby grali jak w potrzeba jak graja za zywo zeby wszyscy sie wracali :D

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama