REKLAMA
REKLAMA

Sierpień 2005

liczba wyników: 269
  • Komentarze (0)

    9 lat Roberto Carlosa w Madrycie

    31. sierpnia 1996 roku Roberto Carlos rozegrał pierwszy mecz w barwach Realu Madryt
    REKLAMA
    REKLAMA

    31. sierpnia 1996 roku Roberto Carlos rozegrał pierwszy mecz w barwach Realu Madryt. Teraz nikt nie wyobraża sobie Królewskiego klubu bez niego...

    31. sierpnia, 1996 rok. Tego dnia na El Riazor w La Coruñii po raz pierwszy pojawił się Roberto Carlos da Silva, brazylijski obrońca, który przyszedł z Interu Mediolan jako niespełniony talent. W Hiszpanii mało kto spodziewał się, że malutki, krępy Brazylijczyk stanie się legendą Realu Madryt, po tym jak w linii pomocy Interu radził sobie raczej przeciętnie.

    Fabio Capello, ówczesny trener Realu jednak widział miejsce dla RC i w spotkaniu z Deportivo od pierwszej minuty wystawił Carlosa na lewej stronie obrony, co prawie 10 lat temu było ogromną niespodzianką. Kto wcześniej widział defensora mierzącego 168 cm?
    Fakt faktem, że był jednym z pierwszych nowocześnie grających skrzydłowych obrońców. Jego żelazna kondycja, prawdziwa bomba w lewej nodze i niewiarygodna szybkość i umiejętność gry w ataku sprawiły, że stał się najlepszym lewym defensorem na świecie.

    Wychował się w brazylijskim Palmeiras, skąd odszedł do wspomnianego Internazionale FC. Tam jednak nie miał okazji się wykazać, bowiem zwykle 8 osób broniło wyniku, a tylko 3 atakowały. Ponadto Roberto nie był wystawiany na swojej ulubionej pozycji lewego obrońcy lecz na lewym skrzydle, bądź w środku drugiej linii, co wyraźnie obniżało jego umiejętności.
    Po przejściu do Realu Madryt wiedział już na czym stoi. W klubie budowano nowy wizerunek klubu po nieudanych rządach Ramóna Mendozy, który zostawił klub w długach. Przyszedł trener Capello, który twardo trzymał się swojego planu "przewietrzenia" zespołu. Roberto Carlos został uwzględniony w tamtym projekcie i jak czas pokazał, włoski szkoleniowiec się nie pomylił, w tamtym sezonie wygrywając mistrzostwo kraju.
    W następnym Królewscy także z Carlosem w składzie mogli zrobić miejsce dla kolejnego trofeum w galerii. Trenerem był już Juup Heynckes, który wcale nie zamierzał z usług Brazylijczyka rezygnować. Mimo, że w lidze Blancos zajęli dopiero piąte miejsce, to w Lidze Mistrzów triumfowali w pamiętnym, amsterdamskim finale nad Juventusem Turyn (wtedy w Starej Damie występował Zinedine Zidane) 1:0 po golu niezapomnianego Predraga "Pedji" Mijatovicia. Zresztą asystę (bardzo przypadkową) można zaliczyć Carlosowi. Real po 32-latach przerwy znów mógł się cieszyć z Pucharu Mistrzów.

    W następnych latach Roberto zdobywał w białym trykocie Puchary Mistrzów, mistrzostwa Hiszpanii, Superpuchary Hiszpanii, Superpuchar Europy, Puchary Interkontynentalne... Mało tego został w 1998 roku wybrany trzecim piłkarzem świata w prestiżowym rankingu France Football.
    Wszystkim w pamięć zapadł gol małego Roberto w meczu z Francją na turnieju w 1997 roku, będącym zapowiedzią francuskiego mundialu rok później. Kopnięta wtedy przez Carlosa piłka zaprzeczyła fizycznym prawom i zrobiła tak ogromny łuk, że wszyscy widzowie spojrzeli na trzepącącą w siatce piłkę z osłupieniem. Sam Barthez też nie wyglądał na człowieka, który uwierzył w to, że ktoś potrafi tak zakręcić futbolówką, kopiąc zewnętrzną częścią stopy z taką siłą.
    Wielu ludzi próbowało mierzyć prędkość jego uderzeń. Okazało się, że ma "młotek" nie gorszy od Ronalda Koemana - ex-barcelonisty.

    Po tylu latach gry w Realu nie powinien dziwić fakt, że Roberto Carlos jest trzecim kapitanem w drużynie, po Raúlu i Gutim. Co więcej, teraz za rządów Luxemburgo jest postacią numer jeden, to on jest prawą ręką rodaka Luxe. Jest jednym z tych obcokrajowców, którzy rozegrali najwięcej meczów w białym trykocie. Najlepiej jego charakter oddadzą jego słowa: - Nigdy nie płakałem w szatni Realu. Moja kariera w tym klubie była do tej pory wspaniała. Ten czas przeszedł bardzo dobrze, w szatni jest świetna atmosfera. Dużo rozmawiamy, żartujemy, nie ma problemów. Mieć przyjaciół w środowisku piłkarskim to trudne zadanie, ale tutaj jest to możliwe; ja ich mam.

    Roberto, zagraj dla nas przynajmniej drugie tyle spotkań na tak wyskoim poziomie jak dotychczas! Dziękujemy!

    Czy ktoś potrafi powtórzyć ten pamiętny wyczyn Roberto Carlosa sprzed 8 lat?

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
  • Komentarze (0)

    Woodgate gra coraz dłużej

    zagrał aż 80 minut w sparingu z Leganes
    REKLAMA
    REKLAMA

    80 minut - tyle zagrał Anglik w meczu sparingowym z Leganes. Trener Realu Madryt, Vanderlei Luxemburgo zorganizował dziś, siódemce swoich piłkarzy, mecz sparingowy z Leganes. Największym wydarzeniem był występ, aż przez 80 minut, Anglika Jonathana Woodgate'a, który zagrał już swój 4 mecz, wspinając się pomału po drabince do występów w pierwszej drużynie. W spotkaniach z drużynami młodzieżowymi Realu C i A oraz po meczu z MLS Team Woody jest przyzwyczajany przez trenera do dłuższych gier. Ważne ze w dotychczasowych meczach nie narzekał na żadne bóle, ani nie odnowiła mu się kontuzja mięśnia.

    Angielski środkowy obrońca staje się coraz bardziej pewny swoich umiejętności i nie boi się ostrych starć z napastnikami. Udowodnił to na każdym z rozegranych meczów, wiele razy twardo pozbawił piłki napastników i rządził w pojedynkach w powietrzu. Woodgate po meczu z Leganes, który rozegrał w składzie Realu "B" trenowanym przez Quique Estebaranz'a, był bardzo zmęczony, lecz szczęśliwy że udało mu się wytrzymać dodatkowe obciążenie fizyczne.

    Linia defensywna Realu przedstawiała się następująco: na bramce Diego Lopez, obronę tworzyli Diogo i Raul Bravo na skrzydłach oraz Pavon z Woodym na środku. Przed nimi, na pozycji defensywnych pomocników, pojawili się Mejia oraz Helguera. Ofensywę tworzyli: Palencia, Jotha, Oscar oraz Barral. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1. Pierwszą bramkę strzelił Marcos Sequeiros, wyrównał Barral strzałem głową po rzucie rożnym.

    Jak widać na zdjęciu - nie ma już śladu po kontuzji.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Aktualności+ — artykuły w całości, jeden pod drugim

Jako Socio czytasz kolejne artykuły w całości, na jednej stronie. Bez wracania do listy i otwierania kolejnych kart.

  • Każdy typ artykułu w jednej osi czasu.
  • Pełne teksty od razu na stronie, bez otwierania każdego artykułu osobno.
  • Plus pozostałe korzyści Socio: przeglądanie bez reklam i odznaka.
Zostań Socio