Menu
/ własne / realmadrid.com

9 lat Roberto Carlosa w Madrycie

31. sierpnia 1996 roku Roberto Carlos rozegrał pierwszy mecz w barwach Realu Madryt

31. sierpnia 1996 roku Roberto Carlos rozegrał pierwszy mecz w barwach Realu Madryt. Teraz nikt nie wyobraża sobie Królewskiego klubu bez niego...

31. sierpnia, 1996 rok. Tego dnia na El Riazor w La Coruñii po raz pierwszy pojawił się Roberto Carlos da Silva, brazylijski obrońca, który przyszedł z Interu Mediolan jako niespełniony talent. W Hiszpanii mało kto spodziewał się, że malutki, krępy Brazylijczyk stanie się legendą Realu Madryt, po tym jak w linii pomocy Interu radził sobie raczej przeciętnie.

Fabio Capello, ówczesny trener Realu jednak widział miejsce dla RC i w spotkaniu z Deportivo od pierwszej minuty wystawił Carlosa na lewej stronie obrony, co prawie 10 lat temu było ogromną niespodzianką. Kto wcześniej widział defensora mierzącego 168 cm?
Fakt faktem, że był jednym z pierwszych nowocześnie grających skrzydłowych obrońców. Jego żelazna kondycja, prawdziwa bomba w lewej nodze i niewiarygodna szybkość i umiejętność gry w ataku sprawiły, że stał się najlepszym lewym defensorem na świecie.

Wychował się w brazylijskim Palmeiras, skąd odszedł do wspomnianego Internazionale FC. Tam jednak nie miał okazji się wykazać, bowiem zwykle 8 osób broniło wyniku, a tylko 3 atakowały. Ponadto Roberto nie był wystawiany na swojej ulubionej pozycji lewego obrońcy lecz na lewym skrzydle, bądź w środku drugiej linii, co wyraźnie obniżało jego umiejętności.
Po przejściu do Realu Madryt wiedział już na czym stoi. W klubie budowano nowy wizerunek klubu po nieudanych rządach Ramóna Mendozy, który zostawił klub w długach. Przyszedł trener Capello, który twardo trzymał się swojego planu "przewietrzenia" zespołu. Roberto Carlos został uwzględniony w tamtym projekcie i jak czas pokazał, włoski szkoleniowiec się nie pomylił, w tamtym sezonie wygrywając mistrzostwo kraju.
W następnym Królewscy także z Carlosem w składzie mogli zrobić miejsce dla kolejnego trofeum w galerii. Trenerem był już Juup Heynckes, który wcale nie zamierzał z usług Brazylijczyka rezygnować. Mimo, że w lidze Blancos zajęli dopiero piąte miejsce, to w Lidze Mistrzów triumfowali w pamiętnym, amsterdamskim finale nad Juventusem Turyn (wtedy w Starej Damie występował Zinedine Zidane) 1:0 po golu niezapomnianego Predraga "Pedji" Mijatovicia. Zresztą asystę (bardzo przypadkową) można zaliczyć Carlosowi. Real po 32-latach przerwy znów mógł się cieszyć z Pucharu Mistrzów.

W następnych latach Roberto zdobywał w białym trykocie Puchary Mistrzów, mistrzostwa Hiszpanii, Superpuchary Hiszpanii, Superpuchar Europy, Puchary Interkontynentalne... Mało tego został w 1998 roku wybrany trzecim piłkarzem świata w prestiżowym rankingu France Football.
Wszystkim w pamięć zapadł gol małego Roberto w meczu z Francją na turnieju w 1997 roku, będącym zapowiedzią francuskiego mundialu rok później. Kopnięta wtedy przez Carlosa piłka zaprzeczyła fizycznym prawom i zrobiła tak ogromny łuk, że wszyscy widzowie spojrzeli na trzepącącą w siatce piłkę z osłupieniem. Sam Barthez też nie wyglądał na człowieka, który uwierzył w to, że ktoś potrafi tak zakręcić futbolówką, kopiąc zewnętrzną częścią stopy z taką siłą.
Wielu ludzi próbowało mierzyć prędkość jego uderzeń. Okazało się, że ma "młotek" nie gorszy od Ronalda Koemana - ex-barcelonisty.

Po tylu latach gry w Realu nie powinien dziwić fakt, że Roberto Carlos jest trzecim kapitanem w drużynie, po Raúlu i Gutim. Co więcej, teraz za rządów Luxemburgo jest postacią numer jeden, to on jest prawą ręką rodaka Luxe. Jest jednym z tych obcokrajowców, którzy rozegrali najwięcej meczów w białym trykocie. Najlepiej jego charakter oddadzą jego słowa: - Nigdy nie płakałem w szatni Realu. Moja kariera w tym klubie była do tej pory wspaniała. Ten czas przeszedł bardzo dobrze, w szatni jest świetna atmosfera. Dużo rozmawiamy, żartujemy, nie ma problemów. Mieć przyjaciół w środowisku piłkarskim to trudne zadanie, ale tutaj jest to możliwe; ja ich mam.

Roberto, zagraj dla nas przynajmniej drugie tyle spotkań na tak wyskoim poziomie jak dotychczas! Dziękujemy!

Czy ktoś potrafi powtórzyć ten pamiętny wyczyn Roberto Carlosa sprzed 8 lat?

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!