– Real Madryt mocno wszedł w mecz, ale bardzo dobrze się broniliśmy. Byliśmy w tym inteligentni i każdy należycie odpowiadał za swoją strefę. W pierwszej połowie głównym problemem było wyprowadzenie piłki, co jednak znacznie poprawiliśmy po przerwie. W drugiej części spotkania znajdowaliśmy więcej przestrzeni i byliśmy groźniejsi.
– Moraes chciał grać dalej, ale uderzenie było mocne i nie byliśmy pewni, czy wytrzyma do końca. Dlatego też postanowiłem go zmienić.
– Ta grupa jest zdecydowanie najtrudniejsza ze wszystkich. Nikt nie pomyślałby, że na kolejkę przed końcem będziemy mieć siedem punktów. Wszystko jeszcze się może zdarzyć. Poziom trudności jest ekstremalny. Real Madryt wygrał najwięcej Pucharów Europy w historii i ma najwięcej kibiców na świecie. Na drugim biegunie jesteśmy my. To, co wydarzyło się w naszych poprzednich dwóch meczach, jest niewytłumaczalne. Dziś jednak okazuje się, że cały czas możemy awansować.
– To, co łączy tę drużynę na co dzień, to ciężka praca. Każdego dnia dużo od siebie wymagam, nie potrzeba mi bodźców zewnętrznych, nawet jeśli analizuję spływającą krytykę. Zdążyłem się już doskonale przekonać, że kiedy wygrywasz, jest dobrze, a kiedy przegrywasz, jest źle. My jeszcze niczego nie wygraliśmy. Możemy równie dobrze awansować, jak i odpaść. Wykonamy jednak taką samą pracę. Nie przeszliśmy z dnia na dzień wielkiej metamorfozy.
– Real ma problemy, grając przeciwko drużynom nisko broniącym. Potrafiliśmy to wykorzystać, aby zrobić im krzywdę, gdy to my wychodziliśmy z piłką.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się