Trener Królewskich przekazał przed sezonem działaczom, że w jego opinii lepszym zmiennikiem Benzemy będzie Borja Mayoral. Rozwiązanie to zakładało wypożyczenie lub sprzedaż Serba, ale klub ostatecznie nie znalazł na rynku żadnego chętnego i, koniec końców, to wychowanek opuścił stolice Hiszpanii, a Luka pozostał w zespole.
Zidane, spokojny z natury i doświadczony jako piłkarz, starał się – podobnie jak w przypadku Jamesa czy Bale'a – obudzić w Joviciu potencjał. Były gracz Eintrachtu dostał szanse od pierwszej minuty w dwóch z trzech pierwszych ligowych kolejek oraz na inaugurację tej edycji Ligi Mistrzów. Starcie z Szachtarem stanowiło jednak gwóźdź do trumny.
W feralnej konfrontacji z Ukraińcami Jović nie stanowił dla rywala żadnego zagrożenia. Ograniczył się do słabego strzału głową w pierwszej połowie. Zidane doszedł w końcu do wniosku, że dalsze trzymanie go na boisku nie ma większego sensu i wpuścił Viniciusa. Na konferencji prasowej trener starał się bronić Lukę, ale jego liczby w tym sezonie mówią wszystko: 201 minut, zero goli, zero asyst, siedem strzałów.
Od spotkania z Szachtarem Jović nie dostał już ani minuty. W sobotę znów nawet nie wyszedł na rozgrzewkę, choć przecież drużyna dość szybko ustawiła sobie mecz. W teorii okoliczności sprzyjały daniu Serbowi szansy. Zidane mimo to wpuścił Mendy'ego, Rodrygo, Viniciusa, Isco i Kroosa. Szkoleniowiec w ciągu siedmiu kolejek dwukrotnie wykorzystał limit pięciu zmian. Nawet to jednak nie ułatwiło Luce sprawy.
Przyszłość atakującego nie maluje się w zbyt różowych barwach. Gdy Benzema miewał gorsze chwile, Jović dostawał szanse, ale ich nie wykorzystał. Dziś Karim jest już w o wiele lepszej formie, dodatkowo do zdrowia wrócił Hazard, a swoje miejsce w ofensywnym tercecie umacnia także Asensio. Sprawia to, że gra dwoma środkowymi napastnikami jest na ten moment wykluczona. 60 milionów euro wydane na 22-latka zdają się obecnie na niewiele więcej niż grzanie fotela na ławce rezerwowych.
Komentarze (42)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się