Każdy dzień w szeregach Królewskich jest niczym kolejka górska. Medialny rozgłos klubu sprawia, że praktycznie każdego dnia uczysz się czegoś nowego. Zwłaszcza gdy twoim trenerem jest Zidane, a obok ciebie trenują Ramos czy Benzema. Vinícius przeżywa obecnie chyba swoje najsłodsze chwile od czasu transferu. Na ten moment jest najlepszym strzelcem drużyny. W ciągu 192 minut strzelił w lidze dwa gole (można dyskutować o sensie wyciągania tego typu statystyk na tym etapie sezonu – przyp.red). Był najjasniejszym ogniwem przeciwko Realowi Sociedad, Valladolidowi i Levante. Nie zagrał jedynie w konfrontacji z Betisem.
Vini świetnie czuje się w towarzystwie Beznemy, wygrał rywalizację z Rodrygo oraz zostawił za sobą, przynajmniej na razie, trapionych urazami Asensio i Hazarda. Nie zawsze było jednak tak kolorowo. W sezonie 2018/19 przyszło mu się sporo nacierpień. Kulminacja pecha przyszła w marcowej potyczce z Ajaksem, gdzie doznał dość poważnej kontuzji kostki. W poprzednim sezonie wykonał jednak krok do przodu, zdobył krajowy superpuchar i mistrzostwo, a obecnie stara się na dobre zadomowić w wyjściowej jedenastce.
Z założenia władcą lewej strony boiska miał być Eden Hazard, jednak jego kontuzje kostki oraz urazy mięśniowe umożliwiły Viniemu wdarcie się do pierwszej jedenastki. Teraz jeszcze Viníciusowi pozostaje przekonanie do siebie selekcjonera reprezentacji Brazylii, choć Casemiro w niedawnym wywiadzie stwierdził, że jego kolega z drużyny zachowuje spokój i nie załamuje się brakiem powołań o Tite. Kolejny dowód dojrzałości byłego gracza Flamengo.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się