Zinédine Zidane nie uważa, by Sergio Reguilón prezentował poziom na miarę Realu Madryt, pomimo świetnego ubiegłego sezonu w wykonaniu Hiszpana w Sevilli. Niestety, w wielkich zespołach dość często dochodzi do sytuacji, w której codzienna obecność wychowanków na treningach sprawia, że ci przestają być doceniani. Z powodu codziennej rutyny nadaje się im mniejszą wartość, niż faktycznie mają. Nie wiadomo, czy Zidane popełnia błąd, to pokaże czas, ale to Francuz jest trenerem i może podjąć taką decyzję.
Niemniej, świetna postawa lewego obrońcy w kadrze Luisa Enrique w ubiegłą niedzielę potwierdziła to, co niektórzy w klubie myślą o Reguilónie: on ma potencjał, by skończyć jako zawodnik Realu Madryt. Z tego powodu, ale też dlatego, że wychodząc z założenia, że odejście młodego zawodnika do innego klubu jest lepsze niż brak gry, Królewscy muszą wiedzieć, że w żaden sposób nie mogą stracić Reguilóna z oczu.
Sytuację utrudnia to, że kluby, które zabiegają o 23-latka i są w stanie zapłacić za niego 30 milionów euro, nie chcą zawierać w umowie transferowej zapisu o odkupie czy pierwokupie przez Real Madryt. Dlatego też rozmowy z Manchesterem United zostały przerwane, choć inne kluby, jak Tottenham, Inter czy Juventus pukają do drzwi Florentino. Z kolei Sevilla chciałaby wypożyczyć Reguilóna na jeszcze jeden sezon, jednak ta opcja wydaje się mało prawdopodobna. To jasne, że Real Madryt chce zarobić jak najwięcej pieniędzy na sprzedaży obiecującego obrońcy.
Reguilón ma w sobie pełno wiary, której wydaje się nie mieć Zidane i dlatego szkoleniowiec rozgląda się za klubem, w którym Sergio mógłby się dalej rozwijać i być może pewnego dnia wrócić na Bernabéu. Hiszpan doskonale wie, że przy niedawno sprowadzonym Mendym i Marcelo, któremu pozostają dwa lata kontraktu, jego moment dopiero nadejdzie.
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się