REKLAMA
REKLAMA

Kroos: Zidane jest najlepszym trenerem, o jakiego możesz prosić

Toni Kroos przed meczem Ligi Narodów między Niemcami a Szwajcarią udzielił wywiadu tabloidowi Blick. Przedstawiamy wypowiedzi pomocnika dotyczące Realu Madryt.
REKLAMA
REKLAMA
Kroos: Zidane jest najlepszym trenerem, o jakiego możesz prosić
Fot. Getty Images

– Praca z Zidane'em? Bardzo pomaga to, że sam był wielkim piłkarzem. Wie dokładnie, co nas motywuje i jak to jest być graczem Realu Madryt. Doskonale korzysta z tej wiedzy. Jest też niesamowicie dobry w zarządzaniu grupą gwiazd. Wszystkim patrzy w oczy, uwzględnia wszystkich w swoich planach i w Realu Madryt ma wszystko pod kontrolą. Jest też świetny technicznie. Jest najlepszym trenerem, o jakiego możesz prosić.

– Real może powalczyć o Messiego? [śmiech] Nie sądzę. Nie sądzę, że on byłby otwarty na przejście do Realu Madryt. Jednak pewnie to nastawianie jest obustronne. Nie sądzę więc, że może do tego dojść.

REKLAMA
REKLAMA

– Transfer do Realu był podyktowany jakąś szczególną chęcią wyjazdu poza Niemcy? Szczerze powiem, że nie. Jestem spontaniczną osobą. W 2014 roku nie mogliśmy dojść z Bayernem do porozumienia i pojawił się Real. Miałem spore szczęście, że przyjechałem do Madrytu jako nowo koronowany mistrz świata. Koledzy zobaczyli, że nie przychodzi nikt niewidomy. Jednak granie tam przez 6 lat i zdobycie trzech Lig Mistrzów z rzędu to więcej niż oczekiwałem.

– Początkowe trudności w Hiszpanii? Musisz rozróżnić sport i życie prywatne. Sportowo wszystko szybko się ułożyło, bo zostałem świetnie przyjęty i potrafiłem szybko pokazać się z odpowiedniej strony. Co do języka, miałem szczęście, że trener Carlo Ancelotti i kilku graczy jak Gareth Bale czy Cristiano Ronaldo mówiło po angielsku. Nauka języka nie była taka łatwa. Muszę też przyznać, że nie byłem do tego najbardziej zmotywowany. Do tego chciałem zacząć wypowiadać się, gdy mogłem to już robić dosyć dobrze. Nie mówiłem regularnie po hiszpańsku do 2-3. sezonu. Mojej żonie też trochę to zajęło.

– Wyjazd z dziećmi do innego państwa? Zagraniczny wyjazd z rodziną w wieku 24 lat to wielki krok, ale dzisiaj wszystko idzie świetnie. Starsza dwójka chodzi do amerykańskiej szkoły, gdzie mówią po angielsku i mają też lekcje hiszpańskiego. Jeśli jeszcze zostaniemy tu na kilka lat, będą mieć to szczęście, że wychowają się ze znajomością trzech języków, co będzie wielkim prezentem na całe życie. Sam wiele bym za to dał.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (48)

REKLAMA