Luka Jović ma za sobą zupełnie nieudany sezon. W klubie Zinédine Zidane nie dawał mu zbyt wielu szans na grę i jednocześnie stracił zaufanie w oczach selekcjonera kadry, Ljubišy Tumbakovicia. Teraz jednak po raz pierwszy od września 2019 roku ponownie otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji Serbii. 22-letni napastnik, który w sezonie 2018/19 zanotował 27 bramek i 7 asyst w 48 meczach w Eintrachcie Frankfurt, chce wrócić na swój najwyższy poziom i udowodnić, dlaczego Real Madryt wyłożył za niego 60 milionów euro.
Pierwszym krokiem w tym kierunku ma być powrót do kadry. Jović przegapi co prawda początek pretemporady Królewskich, ale w końcu otrzymał szansę na to, aby powalczyć o swoje miejsce w reprezentacji. W pierwszym meczu z Rosją całe 90 minut przesiedział na ławce rezerwowych, ale liczy na to, że na boisko wybiegnie w jutrzejszym spotkaniu z Turcją.
Jednocześnie Real Madryt w dalszym ciągu robi wszystko, aby sprzedać Mariano. A to oznacza, że w sezonie 2020/21 jedynymi typowymi napastnikami w kadrze będą Karim Benzema i właśnie Jović. W poprzednim sezonie Serb otrzymał od Zizou zaledwie 806 minut w 27 meczach, co przełożyło się na mizerne wyniki indywidualne – tylko dwie bramki i dwie asysty. Teraz sytuacja ta ma wyglądać zupełnie inaczej.
Życie prywatne to kolejny aspekt, który ma ogromny wpływ na pracę każdego człowieka. I w tym przypadku również można liczyć na poprawę. Jović niedawno zaręczył się ze swoją partnerką, z którą niebawem będzie miał dziecko. To wszystko sprawia, że 22-latek na przyszłość patrzy z optymizmem i zrobi wszystko, aby sezon 2019/20 okazał się być tylko wypadkiem przy pracy.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się