Królewscy wygrali bez większego problemu 4:1, a były golkiper Chelsea zaliczył udane zawody. Jego transfer był najważniejszym nabytkiem lata 2018 roku. Courtois do Madrytu trafiał po mundialu w Rosji, gdzie wybrano go najlepszym graczem na swojej pozycji. Od wspomnianego starcia z Ogórkami minęły już dwa lata pełne najróżniejszych wrażeń. W minionym sezonie Thibaut udanie zamazał nie najlepsze wrażenia z pierwszego roku pobytu w stolicy Hiszpanii, gdy cała drużyna spisywała się o wiele poniżej oczekiwań.
Na pewno trudno było wpasować się w zespół, który dopiero co wygrał trzy Ligi Mistrzów z rzędu, a chwilę później stracił Zidane'a i Cristiano Ronaldo. W debiutanckim sezonie Courtois Real miał aż trzech trenerów, z którymi 28-latek miewał różne momenty. U Lopeteguiego i Solariego zyskał sobie status pierwszego bramkarza, tuż po powrocie Zidane'a doznał zaś kontuzji, przez co do końca rozgrywek pod wodzą Francuza zaliczył jedynie trzy mecze. W ogólnym rozrachunku dał się pokonać 48 razy w 35 spotkaniach. Mimo 10 czystych kont wciąż dawało to średnią aż 1,37 gola straconego na mecz. Za jedyny sukces z tamtych miesięcy można uznać zdobycie Klubowego Mistrzostwa Świata.
Lato 2019 roku stało pod znakiem rywalizacji Courtois z Keylorem Navasem. Koniec końców Kostarykanin odszedł jednak do PSG. Po niezbyt przekonujących początkach, zwłaszcza w październikowych potyczkach z Brugge i Mallorcą, Courtois sięgnął dna. Następny mecz Ligi Mistrzów stanowił jednak punkt zwrotny. Thibaut wykonał trzy fantastyczne parady, które wydatnie przyczyniły się do pierwszego zwycięstwa w fazie grupowej.
Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Belg stał się jednym z filarów drużyny i kluczowym zawodnikiem w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Dość powiedzieć, że na koniec sezonu sięgnął po Trofeo Zamora (20 straconych goli w 34 meczach), zachowując czyste konto przy aż 18 okazjach. Thibaut zanotował całą masę interwencji w najbardziej skomplikowanych meczach (Getafe, Barcelona). Był też głównym aktorem finału Superpucharu Hiszpanii, gdzie w serii jedenastek powstrzymał Thomasa. Courtois cały czas jednak chce iść do przodu i bić rekordy. Wciąż jeszcze nie ma w kolekcji trofeum, które do tej pory mu się opiera: pucharu Ligi Mistrzów.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się