Już w ten piątek Manchester City podejmie na własnym stadionie Real Madryt, aby powalczyć o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Podopieczni Pepa Guardioli w obecnym sezonie nie zdobyli jeszcze ani jednego tytułu, dlatego też europejskie rozgrywki są dla nich ostatnią deską ratunku. Aby jednak w dalszym ciągu móc marzyć o końcowym triumfie, najpierw trzeba będzie utrzymać przewagę z Santiago Bernabéu i wyeliminować Królewskich. Niezwykle ważnym zadaniem dla Anglików będzie utrzymanie czystego konta i w tym kontekście kluczową rolę ma odegrać Aymeric Laporte.
Większość obecnego sezonu stoi dla francuskiego defensora pod znakiem kontuzji. Wystarczy wspomnieć, że z powodu urazu kolana musiał pauzować od września do stycznia. Gdy już jednak jest gotowy do gry, to Guardiola może oglądać poczynania swojego zespołu z dużo większym spokojem. Z Laporte na boisku The Citizens stracili tylko 9 bramek w 18 meczach (średnia 0,5). Z kolei bez niego liczba ta wzrasta do 43 straconych bramek w 35 meczach (średnia 1,22).
W starciu z Realem Madryt Anglicy będą mogli liczyć na swoją ostoję defensywy, co nie jest najlepszą wiadomością dla Zinédine'a Zidane'a. Francuz ma bowiem świadomość tego, że aby w ogóle móc myśleć o awansie do ćwierćfinału, jego podopieczni będą musieli zdobyć na Etihad Stadium przynajmniej dwie bramki. Królewscy są zmotywowani i utrzymują się na fali po zdobyciu 34. mistrzostwa Hiszpanii, a do tego mogą liczyć na Zizou, który w roli trenera nie przegrał jeszcze ani jednego dwumeczu w Lidze Mistrzów, ale Guardiola wie, że w piątek to nie jego zespół będzie musiał strzelać gole.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się