Wybrany przez Króla
W Brazylii nadużywa się określenia ,,nowy Pele" dla kolejnych, wschodzących gwiazdek w tamtejszym futbolu - każdego roku możnaby było stworzyć z tych kreowanych na nastepcę Króla Futbolu piłkarzy osobną drużynę. To kraj, który wydał najwięcej wybitnych zawodników w historii tej dyscypliny sportu. Niemal każdy szanujący się klub w Europie korzysta z usług co najmniej jednego spośród piłkarzy pochodzących z Kraju Kawy. Głos w tej sprawie zabrał w 1999 roku sam Edson Arantes do Nascimento - po obserwacji treningu w młodzieżowej drużynie FC Santos (czyli w klubie, gdzie czarował przez zdecydowaną większość swojej kariery), podszedł do niskiego, chudziutkiego 15-latka i powiedział mu: -Wiesz, jesteś podobny do mnie z czasów, gdy byłem w twoim wieku... Największy piłkarz wszechczasów nie mógł wyjść z podziwu nad umiejętnościami nastolatka. Rekomendacja z ust Pelego - niezły początek kariery...
Sukces zrodzony w bólach
Młody Brazylijczyk miał trudne dzieciństwo - wychowany w ubogiej dzielnicy, nie mogący nawet pomarzyć o rowerze, zabawkach i innych wygodach, od najmłodszych lat uganiał się za piłką. Szybko okazało się, że przewyższa umiejętnościami starszych kolegów. Już jako dzieciak czerpał niesamowitą radość z gry w piłkę nożną, uwielbiał ośmieszać rywali i na każdym kroku imponować swoim talentem. Do klubu FC Santos zapisał się mając 12 lat. Sześć lat później 18-latek zadebiutował w pierwszej drużynie zespołu. Robinho, wraz z młodszym o rok klubowym kolegą - Diego, był rewelacją sezonu. Duet ten doprowadził Świętych do tytułu mistrzowskiego (pierwszego od ery Pelego), przyszły gwiazdor Królewskich został królem strzelców a media kreowały go na geniusza przekonując, że taki talent zdarza się raz na pokolenie. Sam Garrincha byłby pewnie zielony z zazdrości, gdyby miał okazję obejrzeć w akcji nowego króla dryblingu, Robsona de Souzę.
Europejskie podchody
Jednym z pierwszych zespołów, które poważnie zainteresowały się młodym geniuszem była FC Barcelona, jednak piłkarz czekał na ofertę z lepszego klubu, z drużyny, w której będzie mógł realizować młodzieńcze sny o potędze.
No i doczekał się - wśród zainteresowania ze strony Interu, Chelsea, Benfici, PSV, Atletico Madryt a nawet Szachtaru Donieck pojawiła się oferta ze strony Realu Madryt - najważniejszego klubu świata... To właśnie na nią czekał Robson de Souza - tym bardziej że do Madrytu zapraszał go trener Vanderlei Luxemburgo, z którym Robinho odnosił wielkie sukcesy w Santosie. Do gry w królewskiej bieli nie zniechęciły go nawet większe pieniądze, proponowane przez Chelsea. Reprezentant Brazylii czuł, że urodził sie po to by być jednym z Blancos.
,,Zbuntowany Teixeira", czyli brazylijska telenowela
,,Real zainteresowany Robinho", ,,Robinho wybrał Real", ,,Robinho już w tym tygodniu?", ,,Teixeira mówi: nie", ,,Robinho zawiesił treningi", ,,Teixiera mówi:być może", ,,Robinho już w Realu!", ,,A jednak nie!", ,,A jednak tak!" itp.... Hiszpańska prasa męczyła fanów dziesiątkami tego typu spekulacjo-informacjami. Faktem jest jednak, że prezes Świętych za żadne skarby nie chciał wypuścić z rąk brazylijskiej perły i zapierał się przed tym trasferem rękami i nogami, mimo wcześniejszej obietnicy danej Robsonowi. Po czasie jednak zrozumiał, że z niewolnika nie ma pracownika i wreszcie zgodził się oddać Robinho do Madrytu - na bardzo korzystnych dla siebie warunkach.
Nowy rozdział
Debiut Robinho w koszulce Realu Madryt był znakomity.
Co prawda, młodziutki piłkarz nie strzelił bramki - choć był tego bliski - jednak swoją grą rozruszał skostniałą do tej pory formację ofensywną drużyny prowadzonej przez Luxemburgo i oczarował hiszpańską prasę oraz publiczność. I choć kolejne mecze w jego wykonaniu nie były już tak spektakularne, na każdym kroku widać że pod względem wyszkolenia technicznego niewielu może równać się z niskim napastnikiem reprezentacji Brazylii. Proces adaptacji Robsona w nowym otoczeniu przebiega coraz szybciej i coraz wyraźniej, już wkrótce możemy spodziewać się, że nasz crack zacznie swoją grą czarować w co najmniej takim stopniu jak z czasów gry w Santosie - a przecież po nim spodziewamy się jeszcze o wiele więcej.
Feliz cumpleańos
Mamy w składzie kandydata do zastąpienia Pelego na tronie Króla Futbolu. Brazylia nie wydała światu tak utalentowanego piłkarza od kilku lat, a konkretnie od czasu, kiedy geniuszem błysnął dzisiejszy gwiazdor Barcelony, Ronaldinho Gaucho. Czy jednak filigranowy napastnik będzie w pełni potrafił wykorzystać ,,dar od Boga" ( jak sam mówi o swoim talencie ) ? Czas pokaże... Dziś, w obliczu urodzin piłkarza, nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Robinho wszystkiego najlepszego i jak najpiękniejszej gry w białych barwach.
Urodziny Robinho
Brazylijczyk kończy dziś dopiero 22. rok życia
REKLAMA
Komentarze (234)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się