Alvaro Mejía jest jednym z nowych obliczy Realu Madryt. Jest to oblicze drużyny z odrodzonymi pragnieniami. Wraz z Juanem Remonem Lopezem Caro środkowy obrońca zobaczył światło w tunelu i przyznał, że całej grupie powrócił uśmiech.
Wszyscy mówią o tym jak cała drużyna świętowała zdobyte bramki z Cádiz. Czy to jest najlepszy przykład nowego Realu?
Drużyna jest zjednoczona tak jak nigdy i teraz wszystko układa się dla nas dobrze. Real ma tych samych piłkarzy, ale odmienioną mentalność. Przychodzi taki moment, kiedy drużyna potrzebuje odmiany i zdaliśmy sobie sprawę, że to my musimy wziąć na siebie odpowiedzialność.
Odzyskaliście radość?
Tak. Mieliśmy złą passę i nic nam nie wychodziło, czuliśmy się źle, podobnie kibice. Teraz wszystko układa się tak, że znów na nasze twarze wraca uśmiech.
W meczu z Cádiz początkowo sensacyjnie przegrywaliście...
Drużyna odzyskała pewność i wiedzieliśmy, że wyjdziemy na prowadzenie, ponieważ graliśmy swoje i wierzyliśmy we własne siły. Ciągle naciskaliśmy i nie straciliśmy nadziei. Zespół jest zadowolony. Potrzebowaliśmy moralnego impulsu i takowy przyszedł wraz z dobrymi rezultatami.
Uważasz się za symbol odmiany Realu?
Nie. Zmieniła się cała drużyna. Zespół ciężko trenuje, zwiększyła się konkurencja w grupie i piłkarze dają z siebie wszystko podczas meczu.
Z Lopezem Caro znów czujesz się jak piłkarz?
Tak, po bardzo złym roku znów czuję rzeczy, których nie czułem dawno, a dla których piłkarz ciężko pracuje przez cały tydzień. Poza tym z dobrymi wynikami wszystko wygląda lepiej.
Co wniósł López Caro?
Trener bardzo wierzy w dyscyplinę i w pracę, to jest jego wkład. Teraz do każdego treningu podchodzimy tak jakby to miał być nasz ostatni trening. Rezultat jest taki, że zespół jest lepiej przygotowany fizycznie i konkurencja o wyjściową jedenastkę jest bardzo duża.
Mejía - oblicze nowego Realu
Krótki wywiad z wychowankiem Królewskich przeprowadzony przez hiszpańską "Marcę"
REKLAMA
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się