– Jak blisko jest tytuł? Tak samo jak w poprzednim tygodniu. Może trochę bliżej... ale nie można odpuszczać. Niczego nie wygraliśmy, więc trzeba utrzymać te chęci na zdobycie mistrzostwa. To prawda, że postawiliśmy kolejny krok, ale ciągle pozostają puynkty w grze. Zależymy od siebie w następnym meczu u siebie z Villarrealem i postaramy się wygrać wszystko, co zostaje, bo taki był cel. Obyśmy mogli świętować wygranie tej ligi. Drużyna ma wielkie zasługi w tym, że znalazła się na górze i utrzymuje się tam. Wyniki mówią same za siebie.
– Co stało się w drugiej połowie? Na końcu nieświadomie popełniasz ten błąd z lekkim opuszczeniem gardy i obniżeniem intensywności przy korzystnym wyniku. To był nasz błąd, że nie ruszyliśmy po trzeciego gola i zamknięcie meczu. Może zadowoliliśmy się tym wynikiem i widzimy, że to nie było wystarczające. Dzisiaj z nikim nie wygrasz, jeśli nie utrzymujesz koncentracji przez 90 minut. Wygraliśmy pierwszą połowę, ale przegraliśmy drugą i musimy dokonać refleksji, by wyciągać wnioski na przyszłość. Wygraliśmy, mamy trzy punkty, ale nie można robić pewnych rzeczy i to one doprowadziły do straty gola po wielu meczach z czystym kontem. Szkoda też rekordu, który Thibaut miał o krok. Mentalnie wygrana to coś dobrego dla zespołu, ale skończyliśmy mecz ze złymi odczuciami, a pierwsza połowa była tak dobra.
– Druga połowa to brak koncentracji czy temat fizyczny? Nie, to nie jest temat fizyczny. Na końcu ten błąd popełniają wszystkie zespoły, nie tylko Real Madryt. Trzeba wzmacniać słabe strony i unikać powtarzania błędów, ale to jest nieuniknione. Na tablicy widzisz praktycznie zwycięstwo i to jest błąd. Gdyby można było utrzymywać ten sam rytm przez 90 minut, wygrywalibyśmy wszystkie mecze, ale to jest niemożliwe. Poziom jest ogromnie wysoki, istnieje coraz większa równość względem rywali, o czym zawsze mówię. Do tego z pierwszej trójki jako jedyni wywozimy stąd 3 punkty, co wiele mówi o naszej ekipie.
– Jak pragniemy tego tytułu? Znaczyłby dla nas wiele. Rozgrywki ligowe to nagroda za regularność, stały poziom i pracę przez cały rok. Może ten okres na refleksję spowodowany koronawirusem pomógł nam w reakcji i superpoważnym podejściu do wznowionych rozgrywek. Jesteśmy pod tym względem bardzo zadowoleni. Przez dwa miesiące świetnie pracowaliśmy w domu i potem po powrocie mieliśmy jasny cel wygrania rozgrywek. Jesteśmy w walce i obyśmy w czwartek mogli świętować, jak przykazał Bóg, bo trzeba świętować z powodu tych temperatur, tych czasów... Nigdy nie gramy w takim okresie, a my dajemy sobie z tym radę.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się