16 marca 2019 roku, równo rok i jeden dzień przed ogłoszeniem stanu alarmowego z powodu pandemii koronawirusa w Hiszpanii, Zinédine Zidane poprowadził swój pierwszy mecz po nieoczekiwanym powrocie na ławkę trenerską Realu Madryt, który wówczas również znajdował się w stanie alarmowym. Zizou nie był do końca przekonany, ponieważ doskonale wiedział, że objęcie tamtego zespołu, który nie walczył już o nic, to pakowanie się w kłopoty. Wolał poczekać do czerwca, ale klub powiedział mu, że nie ma na co czekać. Albo teraz, albo Mourinho. Albo teraz, albo nigdy. Francuski szkoleniowiec rozegrał ostatnie 11 spotkań ligowych z drużyną rozbitą i pozbawioną nadziei. Ich bilans był tak słaby, jak można było się spodziewać: 5 zwycięstw, 4 porażki, 2 remisy, 16 bramek zdobytych i 13 straconych.
Zamiary dokonania letniej rewolucji, która była przesądzona już kiedy przychodził Zidane, zostały ostudzone. Francuz postawił sprawę jasno i powiedział, że wystarczą mu niemal wszyscy „jego” zawodnicy. Ci sami, którzy grali w ostatnich 11 katastrofalnych meczach sezonu 2018/2019. Niewielu potrafiło zrozumieć taką decyzję Zizou, podobnie jak to, że mimo największych zakupów w historii klubu (305 milionów euro wydanych latem na transfery), wyjściowe jedenastki w pierwszych kolejkach były bardzo podobne do tych z ubiegłej kampanii. Jednak Zidane ufał swoim.
Rok od tamtych wydarzeń Real Madryt przystąpił do ostatnich 11 spotkań bieżącego sezonu z praktycznie tymi samymi zawodnikami, jednak z zupełnie inną mentalnością i wiarą. Królewscy mają za sobą komplet 7 zwycięstw z bilansem 13 goli strzelonych i tylko 2 straconych. Real Madryt zmierza po mistrzostwo Hiszpanii i będzie to mistrzostwo Ramosa, Benzemy, Courtois, Casemiro, Kroosa, Valverde, Varana i Modricia. Jeśli chodzi o ich występy, to aż trudno uwierzyć, że ci zawodnicy, którzy teraz grają z przekonaniem i niezwykłą solidnością, to ci sami, którzy przed rokiem spacerowali po boisku.
Ogromna w tym zasługa Zidane'a, który był w stanie odzyskać piłkarzy, których przydatność była słusznie kwestionowana ze względu na ich słabą postawę. Zastanawiano się, czy wielu weteranów nie znajduje się u schyłku swojej kariery. Dziś wszyscy jednomyślnie przyznają, że Los Blancos byli najbardziej solidną ekipą w rozgrywkach, w których premiuje się regularność. W ostatnich dniach wiele mówi się, że Real Madryt ma świetną kadrę. I to prawda. Ale niewielu mówi, że miał ją również przed rokiem i zakończył sezon na trzecim miejscu z 19 punktami straty.
Główną różnicą jest Zidane.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się