Po wznowieniu ligowych rozgrywek piłkarze Realu Madryt i Barcelony byli świadomi tego, że przed nimi sprint, podczas którego nawet najmniejszy błąd może ostatecznie drogo kosztować. Cel dla obu zespołów był jeden – komplet jedenastu zwycięstw. Jeśli chodzi o Katalończyków, to już od jakiegoś czasu mogą o nim zapomnieć, gdyż na przestrzeni sześciu ostatnich spotkań zanotowali aż trzy potknięcia. Sytuacja Realu Madryt wygląda z kolei zupełnie inaczej – pięć triumfów, piętnaście punktów na koncie i odzyskanie pozycji lidera. W tym momencie podopieczni Zinédine'a Zidane'a nie potrzebują już kompletu zwycięstw, gdyż nawet przy remisie na pewno utrzymują pierwsze miejsce w tabeli.
Ponadto pięć ligowych zwycięstw z rzędu to jednocześnie wyrównanie najlepszej passy w obecnym sezonie. Królewscy w żadnym momencie rozgrywek nie potrafili zanotować serii, która pozwoliłaby im dłużej podążać drogą regularnych triumfów. Poprzednia passa pięciu zwycięstw z rzędu miała miejsce na przełomie stycznia i lutego – mecze z Getafe, Sevillą, Realem Valladolid, Atlético Madryt i Osasuną. Jednak z drugiej strony trzy tygodnie przed wstrzymaniem rozgrywek to zaledwie cztery punkty na dwanaście możliwych – porażki z Levante i Betisem, remis z Celtą Vigo i zwycięstwo z Barceloną.
Mając powyższe na uwadze, dzisiaj w meczu z Getafe Real Madryt może zanotować swoją najlepszą passę triumfów w obecnym sezonie La Ligi. Szóste zwycięstwo z rzędu zdecydowanie przybliżyłoby Królewskich do mistrzostwa, ale dla samego Zidane'a nie byłoby ono wielkim osiągnięciem – jego najlepsza seria to dwanaście ligowych zwycięstw z rzędu w dwunastu ostatnich kolejkach sezonu 2015/16. Teraz madridistas liczą na to, że sezon 2019/20 zakończy się w podobnym stylu.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się