Środkowy pomocnik ma na koncie już cztery trafienia w La Lidze. I nie są to trafienia byle jakie, ponieważ każde z nich było warte punkty. Łącznie dziewięć. Jest to dorobek nie do przecenienia w tak wyrównanym sezonie. Pierwszą bramkę 28-latek zdobył przeciwko Levante u siebie. Był to dzień debiutu Edena Hazarda w białej koszulce. Tak jak wczoraj w przypadku Benzemy, tak wtedy cała uwaga skupiała się na Belgu. Koniec końców Królewscy zwyciężyli jednak 3:2, a autorem trzeciego gola był Casemiro.
18 stycznia o ofensywnych możliwościach piłkarza przekonała się Sevilla. Real Madryt wygrał wówczas 2:1, a Casemiro zdobył dla ekipy Zidane'a obie bramki. Dla francuskiego szkoleniowca jest to zawodnik będący w stanie podołać każdemu zadaniu, niezależnie od tego, czy dotyczy ono obrony czy też ataku. Kolejne trzy punkty dzięki pomocnikowi Kólrewscy mogli dopisać sobie wczoraj. Case przeciwko Espanyolowi po raz kolejny zanotował trafienie, które okazało się zwycięskie.
Wszystko, za co Casemiro się weźmie, zrobi dobrze. Strzela, daje punkty, odzyskuje piłki częściej niż ktokolwiek, wygrywa pojedynki powietrzne... To prawdziwa polisa ubezpieczeniowa, w kadrze nie ma drugiego takiego jak on. Real niby szuka na rynku kogoś, kto pozwoliłby mu nieraz chwilę odpocząć, ale problem polega na tym, że drugiego takiego gracza po prostu nie ma.
Zidane jest tego świadomy i dlatego wyciska potencjał Brazylijczyka do ostatniej kropli. Kiedy Casemiro może grać, gra zawsze, ponieważ nikt inny tak dobrze nie wykona jego pracy. Dość wspomnieć, że Zizou nie dawał mu odetchnąć do 17. kolejki. W kadrze, w której każdy, nawet Ramos, podlegali rotacjom, Casemiro i tak za każdym razem był na boisku. Dziennikarze nieustannie dopytywali trenera, kiedy wreszcie da mu odpocząć. Dzień ten jednak nie nadchodził. Pomocnik przed pierwszym Klasykiem potrafił wytrzymać pięć ligowych kolejek z czterema kartkami na koncie. Real bez niego nie jest tym samym Realem. Kiedy przychodzi kluczowy moment, Casemiro zawsze się pojawia, jak chociażby w finale z Juventusem, z Napoli czy w niedzielę z Espanyolem na ostatniej prostej ligowych zmagań.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się