Relacje szkoleniowca z Walijczykiem, jak powszechnie wiadomo, nie są idealne. Francuz od początku sezonu postawił jednak sprawę jasno: skoro Bale jest do jego dyspozycji, będzie starał się z niego wycisnąć jak najwięcej. Do tego stopnia, że nawet pomimo publicznej próby wypchnięcia Garetha z klubu po pierwszym letnim sparingu w ośmiu pierwszych ligowych kolejkach mogliśmy ujrzeć go w podstawowym składzie.
Nie przyniosło to jednak dobrych efektów. Bale został w Madrycie i dostawał minuty, ale potem i tak pojawiły się problemy: kontuzje, pamiętna flaga „Walia. Golf. Madryt. W tej kolejności” i najzwyczajniej słaba forma sportowa. Brytyjczyk nie strzelił gola w lidze od 1 września (dublet z Villarrealem), ostatniego trafienia na własnym stadionie szukać należy zaś jeszcze dalej – 16 marca poprzedniego roku. Mimo to Gareth grał od początku w potyczkach z PSG, na Camp Nou czy Metropolitano. Kilka tygodni przed zawieszeniem rozgrywek Zidane wydawał się ostatecznie stracić cierpliwość wobec piłkarza. Z City otrzymał zaledwie kwadrans, z Barceloną i Betisem nie podniósł się natomiast z ławki.
Okoliczności jak zwykle przychodzą jednak Bale'owi z pomocą. Mówimy mimo wszystko o doświadczonym graczu, który – choć może akurat nie w tym sezonie – ma dar zdobywania bramek oraz staż w kadrze. Jeśli chodzi o rywalizację na prawym skrzydle, wcale nie jest ona aż tak zabójcza. Vinicius liczy się dla trenera tylko na lewej flance, Rodrygo przed przerwą stracił zaufanie Zidane'a i wrócił do Castilli, Lucas to bardziej ktoś, kto ma szarpać z ławki, Brahim znajduje się na marginesie... Jedynym poważnym rywalem pozostaje zatem Asensio, jednak Zizou w pierwszych meczach nie będzie jeszcze ryzykował wystawianiem Marco od pierwszej minuty. Moment Balearczyka jeszcze nadejdzie, ale pośpiech byłby wyjątkowo złym doradcą.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się