9 maja 2006 roku Alfredo Di Stéfano, zmarły 7 lipca 2014 roku, otrzymał piękny hołd. Real Madryt wystawił na środek stadionu, który nosi jego imię, wszystkie trofea, które urodzony w Buenos Aires zawodnik zdobył dla Królewskich: 5 Pucharów Europy, 8 mistrzostw Hiszpanii, 2 Puchary Łacińskie, Puchar Króla i Puchar Interkontynentalny. Przed wszystkimi trofeami widniał napis: „Gracias, Alfredo”.
Jego wejście na boisko, kiedy podpierał się swoją nierozłączną laską, było bardzo emocjonujące. Prezes Honorowy Realu Madryt widział, jak stadionowi we wspaniałym Miasteczku Sportowym Valdebebas nadawane jest jego imię. Rok później rzeźbiarz Pedro Montes stworzył ważący ponad 400 kilogramów posąg, który został umiejscowiony tuż za ogrodzeniem okalającym stadion.
Bohaterami najbardziej magicznej chwili tego wieczoru byli wielki Don Alfredo i Zinédine Zidane. Obaj panowie serdecznie się uściskali, ponieważ Francuz miał rozegrać swoje ostatnie minuty w koszulce Los Blancos, którą dumnie reprezentował od 2001 roku (z dorobkiem 227 spotkań, 49 bramek i 68 asyst). W swoim przemówieniu Di Stéfano nie potrafił zrozumieć decyzji Zizou, który w wieku 33-lat postanowił zrezygnować z ostatniego roku kontraktu i zawiesić buty na kołku. „W imieniu futbolu chcę powiedzieć, że taki zawodnik ja Zidane nie powinien kończyć kariery”, powiedział Alfredo, który pożegnał się z profesjonalną piłką w wieku 39 lat.
Don Alfredo podczas swojego przemówienia powiedział jeszcze jedno zdanie, które przeszło do historii: „Jestem wdzięczny za ten kompleks za życia, ponieważ w tym kraju zwykło się dostawać hołdy, kiedy przechodzisz na drugą stronę”.
Geniusz.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się