– Dobrze pamiętam tamtą bramkę. Byłem z tyłu i wszystko dokładnie widziałem. Pamiętam sprint Roberto Carlosa, który dopadł do piłki, by wrzucić ją w pole karne. Samo podanie było naprawdę kiepskie. To nie było wyłożenie piłki na strzał. Szczęście jednak chciało, aby Zidane pojawił się we właściwym miejscu we właściwym czasie.
– Sposób, w jaki on tę piłkę uderzył i umieścił w siatce... Coś ci powiem: naprawdę niewiele osób na świecie potrafiłoby to tak zrobić. A gdy na to patrzysz z tak bliska, będąc też na boisku... Podziw to jedyne, co ci pozostaje, ale jednocześnie czujesz się jak śmieć. Nie możesz uwierzyć w to, że to właśnie tobie strzelono przed chwilą takie golazo. Nie, kolego, nie czujesz się z tym dobrze.
– Myślę, że w tamtym finale zasługiwaliśmy na więcej. To właśnie wtedy rozpoczęła się kariera Casillasa jako jednego z najlepszych bramkarzy w historii. Pamiętam to tak, jakby to było wczoraj. Nasz bramkarz również wbiegł w ich pole karne. Obaj wyskoczyliśmy do piłki, ale to ja ją uderzyłem i leciała prosto do siatki... Ale Casillas wybił ją praktycznie z linii. Później również powinna wpaść, ale tym razem wybił ją nogą. Nie wiem, czy z Césarem na bramce wykorzystalibyśmy te sytuacje, ale ten mecz był stworzony dla Casillasa. To było przeznaczenie – miał wyjść na boisko i obronić te wszystkie strzały. To było coś niesamowitego.
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.