REKLAMA
REKLAMA

„Gdy widzisz wolej Zidane'a, to czujesz się jak śmieć”

W ten piątek minie dokładnie 18 lat od finału Ligi Mistrzów, w którym Real Madryt zmierzył się z Bayerem Leverkusen. Ten mecz na stałe zapisał się w historii europejskiego futbolu dzięki nieprawdopodobnemu wręcz wolejowi w wykonaniu Zinédine'a Zidane'a. Teraz w rozmowie z Betfair wydarzenia te wspomina Dimityr Berbatow, który tamtego wieczoru bronił barw Bayeru.
REKLAMA
REKLAMA
„Gdy widzisz wolej Zidane'a, to czujesz się jak śmieć”
Fot. Getty Images

– Dobrze pamiętam tamtą bramkę. Byłem z tyłu i wszystko dokładnie widziałem. Pamiętam sprint Roberto Carlosa, który dopadł do piłki, by wrzucić ją w pole karne. Samo podanie było naprawdę kiepskie. To nie było wyłożenie piłki na strzał. Szczęście jednak chciało, aby Zidane pojawił się we właściwym miejscu we właściwym czasie.

REKLAMA
REKLAMA

– Sposób, w jaki on tę piłkę uderzył i umieścił w siatce... Coś ci powiem: naprawdę niewiele osób na świecie potrafiłoby to tak zrobić. A gdy na to patrzysz z tak bliska, będąc też na boisku... Podziw to jedyne, co ci pozostaje, ale jednocześnie czujesz się jak śmieć. Nie możesz uwierzyć w to, że to właśnie tobie strzelono przed chwilą takie golazo. Nie, kolego, nie czujesz się z tym dobrze.

– Myślę, że w tamtym finale zasługiwaliśmy na więcej. To właśnie wtedy rozpoczęła się kariera Casillasa jako jednego z najlepszych bramkarzy w historii. Pamiętam to tak, jakby to było wczoraj. Nasz bramkarz również wbiegł w ich pole karne. Obaj wyskoczyliśmy do piłki, ale to ja ją uderzyłem i leciała prosto do siatki... Ale Casillas wybił ją praktycznie z linii. Później również powinna wpaść, ale tym razem wybił ją nogą. Nie wiem, czy z Césarem na bramce wykorzystalibyśmy te sytuacje, ale ten mecz był stworzony dla Casillasa. To było przeznaczenie – miał wyjść na boisko i obronić te wszystkie strzały. To było coś niesamowitego.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (22)

REKLAMA