Menu
/ as.com

Błędne koło Jovicia

Foto: Błędne koło Jovicia
Fot. Getty Images

Słabe liczby Luki Jovicia w pierwszym sezonie w Realu Madryt (2 gole w 24 meczach) mają swoje drugie dno. Po pierwsze, Zidane wcale Serbowi nie ułatwiał wykręcania lepszych statystyk. Teraz zaś na domiar złego 22-latek doznał kontuzji, która wykluczy go z gry na około 8 tygodni.

W ciągu minionych 10 miesięcy napastnik był przykuty do ławki, jedynie 8 razy pojawiając się w wyjściowym składzie. Nie przewidziano też dla niego roli kogoś, kto wejdzie ratować sytuację. Daleko było mu do statusu 12. gracza w zespole. Jović ani przez chwilę nie był pierwszym rezerwowym. Dość wspomnieć, że jego średnia w spotkaniach, w których pojawiał się z ławki, wynosi 10 minut. Jako zmiennik meldował się na murawie 16 razy, łącznie zaliczając w tym czasie 169 minut. Z takim bagażem trudno jest odnaleźć optymalny poziom i jeszcze trudniej o regularne zdobycze strzeleckie.

Ze wspomnianych 16 potyczek atakujący w aż 10 dostawał mniej niż 10 minut. Minuta z Valladolidem na wyjeździe czy 2 z Atlético i Osasuną należą do najbardziej skrajnych przypadków. Najdłuższy występ w roli rezerwowego Luka zanotował z Valladolidem u siebie, 22 minuty. Tak oto przed nami wyłania się obraz bardzo skomplikowanego dla Jovicia sezonu, który również skłania do refleksji na temat postępowania Zidane'a. Mowa bowiem o jednym z zawodników, wobec którego zarządzanie wzbudza wątpliwości klubu. Działacze dokonali wielkiej inwestycji, by dać trenerowi jednego z najbardziej pożądanych na rynku zawodników. Szkoleniowiec nie dał mu jednak szansy odpowiadającej statusowi wielkiego nabytku.

Marginalna rola na pewno nie pomogła też atakującemu w adaptacji. Gdy Jović już otrzymywał szansę występu od początku, widać było, że ma problem z ustawianiem się i nie potrafi dostosować się do rytmu reszty zespołu. Kontuzja Benzemy w styczniu pozwoliła mu złapać na chwilę ciągłość, jednak nie zdążył się w tym czasie wykazać. Potem znów wrócił do pełnienia trzecioplanowej roli czy nawet nie łapał się do meczowej kadry.

W piątek Serb doznał natomiast poważnej kontuzji podczas treningu w domu. Złamanie kości piętowej najprawdopodobniej wykluczy piłkarza z gry do końca sezonu. Wszystko w momencie, gdy Jović wreszcie mógł doczekać się swojej szansy. Skondensowany terminarz, szersze kadry meczowe i powiększony limit zmian stanowiły idealne warunki ku temu, by Luka mógł liczyć na większą regularność. W dobie pandemii Zidane zapewne potrafiłby spojrzeć w kierunku Jovicia o wiele bardziej przychylnym okiem. W zaistniałych okolicznościach niewykluczone jednak, że na sytuacji skorzysta Mariano, który już przed zawieszeniem rozgrywek zdawał się powoli wyprzedzać Jovicia w hierarchii napastników.

Joviciowi brakuje 25 goli w stosunku do 27 strzelonych w zeszłym sezonie w barwach Eintrachtu. Brakuje mu jednak także 2532 minut do osiągnięcia pułapu 3302, które spędził na boisku w minionej kampanii. Różnica jest zbyt wielka, by wymagać od niego okazałych liczb. Wiemy już, że piłkarz nie podkręci ich także przez najbliższe kilka tygodni. Obecny stan rzeczy wkrótce zacznie prawdopodobnie budzić liczne spekulacje na temat przyszłości 22-latka. Niezależnie od tego, jakie będą wobec niego zamiary trenera i działaczy, już teraz można napisać, że ten sezon w karierze Luki jest do zapomnienia.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!