– Wypożyczenie nie zawiera opcji wykupu. Po sezonie wracam do Realu Madryt. Bycie piłkarzem Królewskich oraz gra na wypożyczeniu w Bayernie (trochę zbyt wiele powiedziane – przyp. red.) sprawiają, że czuję się uprzywilejowany.
– Mam kontakt z piłkarzami i sztabem Realu, nawet z lekarzami. Zidane jest na bieżąco. Przed odejściem wiele razy rozmawiałem z trenerem. Okazywał mi wsparcie, kiedy Bayern się mną zainteresował. Zidane nie chciał mojego odejścia. Jestem wdzięczny, że taka osobistość w podobnej sytuacji myślała bardziej o mnie niż o sobie. To wielki trener i człowiek.
– Marzyłem o byciu piłkarzem. Grałem dla Sociedad, teraz należę do Realu Madryt i jestem w Bayernie. Jednym z moich marzeń jest triumfowanie w Madrycie. Bardzo lubię marzyć. Prawie każde z moich marzeń się spełniło, pozostaje jedynie to dotyczące sukcesów w białej koszulce.
– Jako piłkarz i miłośnik swojego zawodu, mam olbrzymią nadzieję, że wrócimy do gry. Najważniejsze jest jednak zdrowie. Czuję się bezpieczny. Wydaje mi się, że w Niemczech pandemia znajdowała się pod większą kontrolą i wrócimy do gry zgodnie z założeniami. Przeszliśmy każdy po trzy testy i wszystkie dały wynik negatywny. Pierwszy przeprowadzono miesiąc temu, drugi w zeszłym tygodniu i ostatni wczoraj. Rząd i Bundesliga z pewnością załatwiły wszystkie formalności, by rozgrywki mogły wrócić.
– Treningi? Jadę do klubu, przebieramy się w oddzielnych szatniach przy zachowaniu dwumetrowego dystansu, potem wracam do domu. Praktycznie nie ruszam się z mieszkania. Można iść pobiegać albo pójść na spacer, ale w klubie powiedziano nam, byśmy zostali w domu, by nie ryzykować.
– Trenujemy od miesiąca w małych grupach, dziś doszliśmy do ośmioosobowych grup. Wkrótce powinien pojawić się oficjalny komunikat o wznowieniu Bundesligi. Jeden z planów zakładał, że każda z drużyn przed ponownym startem ligi odbędzie tygodniowe zgrupowanie. Od soboty będziemy więc wszyscy razem. Na podstawie wyników ostatnich testów podjęta zostanie decyzja, czy gramy.
– Niemiecki to skomplikowany język. Zaczynam lepiej go rozumieć. Brałem lekcje, ale przerwałem je ze względu na koronawirusa. Niemcy to wspaniały kraj, a Monachium to świetne miasto. Klub i jego pracownicy mnie zadziwili. Z jednej strony Bayern to wielka marka, z drugiej jednak panuje tu bardzo rodzinna atmosfera.
– Na razie koncentruję się na Bayernie i nie zwracam uwagi na plotki. Sevilla? To wielki klub, gdy na ich stadionie puszczany jest hymn, włosy stają dęba. Tak czy inaczej, moja uwaga jest poświęcona w pełni Bayernowi.
– Lubiłem niegdyś reprezentację Brazylii, wzorowałem się Cafú. Choć może wydawać się to paradoksem, zawsze podziwiałem też Daniego Carvajala, nauczyłem się od niego wielu rzeczy.
– Jestem bardzo smutny z powodu tego, że wszystko się zatrzymało. Chciałbym zobaczyć finał Pucharu Króla z wysokości trybun. Wszystko jest na etapie rozważania, czy będzie można ten mecz zorganizować z udziałem publiczności. Kluby starają się znaleźć wspólnie datę, która by to umożliwiła. Bardzo mi jednak szkoda, że w roku, kiedy Sociedad wreszcie dociera do finału Pucharu Króla, akurat musiała wybuchnąć pandemia.
– Wielu ludzi musi się wysilić, by zapłacić za karnet. Futbol jest właśnie dla nich. Zabranie komuś możliwości oglądania, jak jego drużyna walczy o tytuł, byłoby bardzo smutne.
– Najważniejszym dniem w mojej karierze był ten, gdy zadebiutowałem w Realu Sociedad. Rodzice zawsze powtarzają mi, bym się cieszył i myślał o tym, jak wiele poświęciłem, by być tam, gdzie jestem.
– Przyzwyczajenie się do braku obściskiwania jest dziwne. Jestem bardzo rodzinny. Lubię ściskać się z rodziną. W Niemczech ludzie są bardziej chłodni, w Hiszpanii częściej się dotykamy.
– Plan po karierze? Mam wiele myśli w głowie. Zawsze marzyłem o byciu piłkarzem i czuję się uprzywilejowany. Co potem? Trochę się niepokoję. Kiedyś chciałem też być pilotem samolotu albo jeźdźcem konnym.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się