– Posłuchajcie, mieszkaliśmy w Madrycie i w tamtym czasie Ángel grał w moim zdaniem najlepszej drużynie na świecie. Było nam tam idealnie. Perfekcyjny klimat, fantastyczne jedzenie... Jednak pewnego dnia Ángel wrócił do domu i powiedział mi: „Pojawiła się propozycja z Manchesteru”. Odpowiedziałam mu, że za nic w świecie, niech sam sobie tam jedzie. On jednak powtarzał, że przeprowadzamy się tam.
– Na stole była naprawdę duża kasa. Później Hiszpanie nazywali nas dusigroszami i... mieli rację! Jeśli pracujesz w jednej firmie i nagle dostajesz z konkurencji dwukrotnie większą stawkę, to nawet się nie zastanawiasz i pędzisz w podskokach!
– Pamiętam, że mieliśmy okazję odwiedzić Manchester rok przed tym transferem. Byliśmy u Agüero i córki Maradony, gdy jeszcze byli ze sobą. Po powrocie od razu powiedziałam Ángelowi, że może go kupić klub z każdego kraju tylko nie z Anglii. Mówiłam mu, że Manchester jest okropny. I rok później właśnie tam się przeprowadziliśmy.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się