REKLAMA
REKLAMA

„Hiszpanie nazywali nas dusigroszami i... mieli rację”

Po bardzo dobrym sezonie i po zdobyciu upragnionej La Décimy w 2014 roku Ángel Di María wymusił na Realu Madryt zgodę na transfer do Manchesteru United. Po latach żona argentyńskiego skrzydłowego, Jorgelina Cardoso, zdradza, co tak naprawdę zaważyło na podjęciu takiej, a nie innej decyzji.
REKLAMA
REKLAMA
„Hiszpanie nazywali nas dusigroszami i... mieli rację”
Fot. Getty Images

– Posłuchajcie, mieszkaliśmy w Madrycie i w tamtym czasie Ángel grał w moim zdaniem najlepszej drużynie na świecie. Było nam tam idealnie. Perfekcyjny klimat, fantastyczne jedzenie... Jednak pewnego dnia Ángel wrócił do domu i powiedział mi: „Pojawiła się propozycja z Manchesteru”. Odpowiedziałam mu, że za nic w świecie, niech sam sobie tam jedzie. On jednak powtarzał, że przeprowadzamy się tam.

REKLAMA
REKLAMA

– Na stole była naprawdę duża kasa. Później Hiszpanie nazywali nas dusigroszami i... mieli rację! Jeśli pracujesz w jednej firmie i nagle dostajesz z konkurencji dwukrotnie większą stawkę, to nawet się nie zastanawiasz i pędzisz w podskokach!

– Pamiętam, że mieliśmy okazję odwiedzić Manchester rok przed tym transferem. Byliśmy u Agüero i córki Maradony, gdy jeszcze byli ze sobą. Po powrocie od razu powiedziałam Ángelowi, że może go kupić klub z każdego kraju tylko nie z Anglii. Mówiłam mu, że Manchester jest okropny. I rok później właśnie tam się przeprowadziliśmy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (36)

REKLAMA